27 stycznia 2006
Północna część Norwegii położona poza kołem polarnym to krajobraz znany z "Przystanku Alaska". Choć to nie tu nakręcono ten serial, poszukiwacze tajemniczych zjawisk przyrodniczych, wielkich przestrzeni i nieskalanej natury powinni być Norwegią zachwyceni.
| Autor relacji: Norbert Pokorski Więcej na: http://norbert.pokorski.webpark.pl Wyślij komentarz Napisz do autora tekstu lub redakcji Norwegofila |
Droga na kraniec Półwyspu Skandynawskiego może wydać się bardzo odległa, ale trudy podróży zrekompensuje cisza, spokój i bogactwo przyrody, jakie tu zastaniemy. Miłośnikom obcowania z naturą warte polecenia są dwa miejsca - wyspa Senja położona na północ od Narwiku i wyspa Andoy - największa w archipelagu Vesterålen.
Dżem z moroszki
Wyspa ta dawniej zamieszkana była przez Lapończyków trudniących się hodowlą reniferów. Teraz główną gałąź gospodarki stanowi rybołówstwo, choć nadal spotyka się hodowców reniferów. Największą atrakcją wyspy jest Park Narodowy Anderdalen obejmujący swoim zasięgiem dolinę Anderdalen. Norweskie parki różnią się nieco od polskich tym, że nie ma w nich wyznaczonych szlaków turystycznych, a jedyną zasadą, jakiej należy przestrzegać, jest bezwzględny zakaz niszczenia przyrody. Poruszać możemy się wszędzie, gdzie chcemy, pod warunkiem że jesteśmy w stanie się tam dostać. W dowolnym miejscu można też rozbić namiot.
Jezioro Andervatnet położone w centrum parku, podobnie jak wypływająca z niego rzeka, oferuje bogactwo ryb, w tym najliczniej tam występującego pstrąga. Jeżeli tylko zabierzemy ze sobą wędkę, możemy nasze posiłki wzbogacić o tę przepyszną rybę.
Oprócz jezior w parku są góry, rzeki, bagna i lasy, w których króluje brzoza i sosna. Można tu zobaczyć rośliny, które w Polsce podlegają całkowitej ochronie i spotykane są sporadycznie. Rosiczki - okrągłolistna i anglika - oraz malina moroszka to najczęściej występujący przedstawiciele flory na bagniskach i podmokłych górskich polanach. Z owoców tej ostatniej Norwedzy wyrabiają wyśmienite dżemy i likiery. Będąc w Anderdalen, warto samemu nazbierać trochę owoców moroszki i przygotować dżem na kuchence turystycznej.
W parku trudną do pokonania przeszkodą mogą okazać się rzeki, w szczególności największa Anderelva. Warto więc zabrać ze sobą sandały, ponieważ jedynym sposobem przedostania się na drugi brzeg rzeki jest przejście przez nią. Boso lepiej jej nie forsować, bo ostre kamienie leżące na dnie mogą pokaleczyć i tak zmęczone marszem stopy.
Jeżeli znajdziemy się już na południowym brzegu Andervatnet, warto odwiedzić Gammę - chatę zbudowaną z brzozowych bali na wzór starych lapońskich domostw. Nie jest łatwo ją odnaleźć, gdyż nie prowadzi tu żadna ścieżka. Chata znajduje się przy strumieniu spływającym z góry. Znajdziemy tu wszystko, co potrzebne jest, by zasmakować traperskiego życia. Trzy łóżka zapewniają komfort odpoczynku, siekiera i piła ułatwią nam zgromadzenie drzewa, które przyda się do rozpalenia w niewielkim piecyku przydatnym nie tylko do ogrzania wnętrza chaty, ale i do przygotowania strawy (garnki, a nawet jedzenie, także znajdziemy tutaj). Dodatkowe wyposażenie stanowią wędki, za pomocą których możemy zatroszczyć się o coś do jedzenia, suchy prowiant i konserwy zostawiając na później. Z chaty roztacza się przepiękny widok na park. W dole leży jezioro i rzeka Anderelva, na przeciwległym brzegu rzeka Kaperelva, której spadające z gór do jeziora wody tworzą przepiękny wodospad. Ciszę zakłócić mogą jedynie podmuchy wiatru i odgłosy pardw, niewielkich ptaków przypominających kuropatwy.
Kilka kilometrów na zachód od Gamme znajdują się fiordy z górami, których 800-metrowe szczyty, nawet latem pokryte od północy śniegiem, wznoszą się wprost z morskich wód. Dla osób lubiących wspinaczkę ich pionowe, granitowe ściany stanowić mogą nie lada atrakcję i wyzwanie. Pamiętać należy jednak o tym, że są to góry, i to położone w Arktyce, która rządzi się własnymi prawami. Mimo że latem dzięki Golfsztromowi jest bardzo ciepło, zdarzają się wieczory, kiedy pojawia się mroźny północny wiatr.
Można wtedy dostrzec dumnie szybujące orły przednie wypatrujące z wysokości zdobyczy, aby wykarmić swoje pisklęta ukryte w gniazdach pośród niedostępnych skał...
Wieloryby i ptakiZ Senji na sąsiednią wyspę Andoy najlepiej popłynąć promem. Trasa rejsu wiedzie wodami chętnie uczęszczanymi przez wieloryby, stąd nazwano ją "The Whale Route" (trasa wielorybów). Promy wypływają z Gryllefiordu, niewielkiej rybackiej miejscowości. Po półtoragodzinnej przeprawie docieramy do Andenes, dawnej osady wielorybniczej. Dziś już nie poluje się tu na wieloryby, a śladem minionej epoki jest muzeum urządzone w starej bazie wielorybniczej. Obecnie organizowane są bezkrwawe łowy, tak zwane whalesafari. Kilka lat temu grupa młodych ludzi, wykorzystując pozostałości dawnej bazy wielorybniczej, stworzyła Centrum Edukacji i Badań nad Wielorybami. Organizowane są tu kilkugodzinne rejsy, podczas których szansa zobaczenia największych morskich ssaków, a w szczególności kaszalotów i orek, oceniana jest na 90 proc. Miejsce to słynne jest w całej Norwegii jako największe skupisko tych zwierząt. Istniejąca tu na przybrzeżnym szelfie głęboka na kilkaset metrów rynna zapewnia dogodne miejsce do żerowania. Whalesafari proponowane jest od czerwca do połowy sierpnia. Poza tym organizowane są rejsy do położonej nieopodal Andenes wyspy Bleik, gdzie istnieje kolonia maskonurów szacowana na 80 tys. par. Ptak ten wygląda jak skrzyżowanie pingwina z papugą. Niezdarnie porusza się na lądzie, także latanie nie wychodzi mu najlepiej, ale w wodzie okazuje się mistrzem polowania na niewielkie ryby, którymi się żywi.
W lipcu i w sierpniu wyspę zasiedlają orły bieliki, dla których miejsce to staje się wtedy wielką stołówką. Dorosłe, doświadczone orły bez problemu radzą sobie z chwytaniem nieporadnych maskonurów i co chwilę, któryś z nich ginie w szponach żarłocznych drapieżników.
We wrześniu w Norwegii pojawia się noc. Wtedy turyści z południa mogą podziwiać niewystępujące u nich zorze polarne. Wolno im również snuć się po centrum naukowym, w którym uczeni badają zjawisko zórz. Ale i latem ta kraina dostarcza przyjezdnym wielu atrakcji.
Oprócz maskonurów i orłów bielików wyspę zamieszkują także inne gatunki ptaków - kormorany czubate i mewy trójpalczaste, których jaja są wybierane i spożywane przez miejscowych. Trafiają one na okoliczne stoły raz w roku, kiedy w końcu maja mewy składają jaja. Zaczyna się wtedy wyścig, kto najszybciej zbierze najwięcej mewich jaj. Najczęściej w konkursie biorą udział młodzi mężczyźni, którzy według starej tradycji wykazują w ten sposób swoją męskość. Co jakiś czas, w lecie, wyspę odwiedzają także naukowcy z Uniwersytetu Gdańskiego, aby prowadzić tu badania nad maskonurem.
Kolejną atrakcją okolic Andenes jest to, że jest to strefa najczęstszego występowania zórz polarnych. Jednak aby zobaczyć to zjawisko, musimy zawitać tu nie wcześniej niż we wrześniu, kiedy pojawia się noc polarna. W lipcu i sierpniu występuje tu dzień polarny. Kilka kilometrów od Andenes znajduje się stacja badania zorzy polarnej. Mimo że jest to centrum naukowe, turyści są tu mile widziani. Mogą zapoznać się z działaniem urządzeń, prowadzonymi tu badaniami, a także obejrzeć specjalnie dla nich przygotowany film o zorzy polarnej.
Niedaleko stacji znajduje się niewielka wioska rybacka Bleik. Dojeżdżając tu, mijamy drewniane konstrukcje, na których dawniej suszono ryby stanowiące zapas żywności na zimę, kiedy słońce nie pojawia się ponad horyzontem. Wtedy przez dwa i pół miesiąca ziemia spowita jest mrokiem rozświetlanym jedynie przez gwiazdy i księżyc, które widać w bezchmurne dni.
W Bleik jest dobrze zorganizowany kemping, można także wynająć pokoje w domkach letniskowych. Piaszczysta plaża w słoneczne dni zapewnia miły wypoczynek, a pobliskie jezioro obfituje w ryby. Niebywałą atrakcją jest jaskinia położona w pobliskich górach. Szlak prowadzący do niej jest dobrze oznakowany, więc nie powinniśmy mieć problemów z jej odnalezieniem. Znajduje się w niej wysoka na 16 metrów komnata, którą rozświetla wpadające do jaskini światło.
Mieszkańcy Bleik są niezwykle przyjaźni i życzliwi. Chętnie służą pomocą i gościną. Mimo że na miejscu jest sklep, w wielu domach wypieka się chleb, robi konfitury i likiery z moroszki. Będąc zaproszonym na obiad do którejś z tutejszych rodzin, można spróbować tych smakołyków, a także skosztować wielorybiego mięsa będącego tutejszym przysmakiem.
Niemal każdy mężczyzna posiada własną łódź, którą co jakiś czas wybiera się na połów dorszy czy czerniaków, ryb, które ważą tu po kilka lub kilkanaście kilogramów i mierzą przeszło metr. Jeśli chcielibyśmy spróbować połowu na pełnym morzu, możemy tego dokonać, wybierając się za niewielką opłatą na połów z którymś z mieszkańców. Może okazać się to niezapomnianą przygodą, kiedy to, oprócz wspaniałych ryb wyciągniętych z morskich głębin, do domu przywieziemy wrażenia ze spotkania twarzą w twarz z wielorybem, największym ssakiem żyjącym na ziemi.
INFORMACJE PRAKTYCZNE
DOJAZD. Na północ najlepiej dostać się samochodem. Z Polski do Skandynawii najkorzystniej podróżuje się promem z Gdańska do Nynashamn, stamtąd samochodem trasą E4 w kierunku północnym do trasy E10 do Narwiku. Następnie należy kierować się lokalnymi drogami na Senje. Jeżeli nie mamy auta, z Nynashamn do Sztokholmu dostaniemy się koleją podmiejską, stamtąd pociągiem do Narwiku. Cena biletu normalnego to około 664 nkr. Z Narwiku na Senje jedzie autobus (200-250 nkr). Jeżeli chcemy zaoszczędzić na czasie, pozostaje jeszcze połączenie lotnicze do Narwiku lub Andenes przez Oslo. Prom z Gryllefiordu do Andenes kosztuje 80 nkr. od osoby i około 160 nkr. za samochód z kierowcą.
ZAKWATEROWANIE. Najwygodniej jest zabrać ze sobą namiot, który można rozbić praktycznie wszędzie. Wiele jest także kempingów, gdzie rozstawienie namiotu kosztuje 25 nkr. Za wynajęcie domku kempingowego zapłacimy 150-300 nkr. (Senja Camping, tel.: 0047 85 32 55). Nocleg w hotelu jest odpowiednio droższy. Za jedną osobę zapłacimy co najmniej 250 nkr. W Bleiku można wynająć dom z kilkoma dwuosobowymi pokojami, przestronną kuchnią, pokojami gościnnymi i łazienkami za 4000 nkr. tygodniowo. W tym celu można skontaktować się z Johnem Norheim (tel.: 0047 761 45 643, faks: 0047 761 45 186).
CENY. 100 nkr. to około 50 PLN. Ceny w Norwegii są w przybliżeniu czterokrotnie wyższe niż w Polsce, dlatego najlepiej zabrać ze sobą żywność. Chleb kosztuje tu około 10-12 nkr., mleko 7-11 nkr., cztery cienkie parówki 25 nkr., posiłek w restauracji 150-200 nkr., litr paliwa - 8-10 nkr. W Szwecji ceny są podobne.
INTERNET. Dodatkowe informacje:http://webarch.gazeta.pl/archiwum/"http://www.turist.no", http://webarch.gazeta.pl/archiwum/"http://www." topofeurope.no/troms, http://webarch.gazeta.pl/archiwum/"http://www." whalesafari.no
Autor: Norbert Pokorski
Wszelkie prawa zastrzeżone. Opublikowano za zgodą autora.
Tekst został opublikowany w Gazecie Wyborczej w dodatku Turtystyka z dnia 22. lipca 2000 r.
- 27/02/2006 23:46 - Wikingowie, uzbrojenie i taktyka
- 20/02/2006 18:54 - Oslo na weekend: zimowy festiwal w norweskiej stolicy
- 20/02/2006 18:14 - Zima w Szwecji: Vasaloppet, kozik i konik
- 12/02/2006 12:43 - Słowiańscy wikingowie - o więzach słowiańsko - nordyckich
- 05/02/2006 11:48 - Trolle z pracowni Trygve Torgersena







