Kolejna wyprawa nurkowa już za nami... i po raz kolejny nie będziemy bardzo oryginalni pisząc, że byliśmy w Norwegii, a dokładniej w miejscowości Vingsand, 150 km na północ od Trondheim.
Cała Norwegia posiada w sobie coś, co pozostawia w każdym kto odwiedził tą niepowtarzalną krainę fiordów, niezapomniane wrażenia i przeżycia, których nie sposób wymazać z pamięci...a wiec niech nikogo nie dziwi fakt, że to już kolejna WYPRAWA NURKOWA do malowniczych zakątków Trolli i Reniferów. Miejsca nurkowe w Norwegii to raj dla nurków lubiących piękne krajobrazy, spokój i ciszę, piękne życie podwodne oraz wielkie przestrzenie i głębokości, które swoim lekkim dotykiem ukazują nurkowi jego miejsce w WIELKIM ŚWIECIE MÓRZ I OCEANÓW.
EKIPA
Wyjechaliśmy czteroosobową grupą w składzie Darek Rosiński (JODA, Rosiu), Maciek Husko (Kitek), Paweł Zatorski (Zator) i ja - Daniel Chudzik (Duduś). Miał jeszcze pojechać z nami Rafał Wojciechowski (Wojciech), ale niestety natłok różnych spraw nie pozwolił mu na przeżycie z nami wielkiej przygody z WYPRAWY NURKOWEJ. Cały skład WYPRAWY to członkowie Grupy Nurkowej DEEPDIVER, której podstawowym celem wizyty w Norwegii było sfilmowanie i sfotografowanie pięknego świata podwodnego Norwegii.
Dzięki sponsorom WYPRAWY NORWEGIA 2005, Grupa DEEPDIVER mogła całkowicie oddać się w ręce Morza Norweskiego, które w nieznacznym stopniu ukazywało przed nami wodną krainę i gościło w swoich głębinach...
ZAKWATEROWANIE
Mieszkaliśmy w bardzo malowniczej norweskiej miejscowości o nazwie Vingsand, 150 km na północ od Trondheim. W wiosce znajdował się jeden sklep, w którym można było kupić przysłowiowe „mydło i powidło”, kilka domów, malutki port, a to wszystko w otoczeniu fiordu.
Nasz domek mieścił się przy wielkiej skale, natomiast z drugiej strony otaczała nas woda. Od drzwi wyjściowych mieliśmy zaledwie 2 metry do wody, gdzie na wyciągnięcie ręki znajdował się mały port, w którym mieliśmy zacumowaną łódkę.
Nasza kwaterka miała 2 sypialnie, łazienkę z ubikacją, kompleksowo wyposażoną kuchnię, duży dzienny pokój, w którym nie wiadomo dlaczego Prezes Rosiu nocował. Dla naszych potrzeb sprzętowych mieliśmy możliwość korzystania z pomieszczenia gospodarczego w którym trzymaliśmy i suszyliśmy nasz sprzęt nurkowy. Miejsce to stało się również przechowalnią muszli, które w dużych ilościach przywieźliśmy do Polski.
...WYPRAWA
Początek wyprawy to podróż, którą należy również opisać, a więc ... wyjazd z Łodzi około godziny 24:00 (20.05.2005) i podróż do Gdyni, gdzie zameldowaliśmy się już około godziny 06:00 ... później 9-cio godzinna podróż przez Bałtyk do miejscowości Karskrona – Szwecja – tutaj byliśmy około godziny 19:00 (21.05.2005). Następnie czekała nas bardzo długa trasa przez Skandynawie do celu naszej podróży. Chociaż droga była bardzo długa nie zmęczyła nas zbytnio, ponieważ widoki, które widzieliśmy w trakcie wszystko nam wynagrodziły. Kiedy przybyliśmy na miejsce, do Vingsand była godzina około 14:00 (22.05.2005), skontaktowaliśmy się z właścicielką naszego domku i .... no właśnie, i wszystko się zaczęło.
Jesteśmy już na miejscu, zaczynamy naszą przygodę ... patrząc na Zatora zastanawiałem się kiedy z jego twarzy zejdzie entuzjazm jakim przywitał Norwegię i napisze szczerze, że do końca wyjazdu jego oczy nie mogły nadziwić się jej krajobrazami. Pierwszy dzień to sprawy związane z zakwaterowaniem, klarowanie i przygotowywanie sprzętu na następny dzień oraz planowanie całego pobytu, co?, gdzie? kiedy? – nasz Prezes Joda był w tym najlepszy, bo przecież nie na darmo ma ksywkę JODA.
Nasze dni w Norwegii mijały bardzo szybko. Każdy dzień na powierzchni wyglądał podobnie, zważając uwagę na fakt, że w momencie kiedy byliśmy w Norwegii były białe noce – dla tych co nie wiedzą co to znaczy, to niech sobie wyobrażą, że może noc nie być ciemna, a zupełnie biała z lekkim zabarwieniem szarości (zmierzch) – które całkowicie zakłóciły nam polski porządek nocy i dni. Tak więc porankiem dla nas była godzina 13:00 gdzie jak przystało na porządnych nurków, przygotowywaliśmy smaczne śniadania... i w tym miejscu trzeba wspomnieć o naszym koledze, który w Norwegii odkrył swój wielki kucharski talent, pewnie dlatego że spotkanie z Pascalem i jego nauki dały mu wiele do myślenia i rozbudziły w nim wielkiego kuchmistrza. Mowa tu o Zatorze, którego dania obiadowe, śniadanka zachwycały pozostałych członków wyprawy... a więc Paweł teraz musisz pokazać swoje zdolności żonie, która z pewnością się ucieszy :) Po smacznym śniadanku musieliśmy troszkę odpocząć, mała drzemka :), a później zaczynaliśmy przygotowywać sprzęt do nurkowania, aby około godziny 18:00 wypłynąć na nureczka. Każde miejsce do nurkowania wspólnie omawialiśmy i wybieraliśmy, tak aby każdego chęci, oczekiwania i umiejętności były zaspokojone. Po udanym nurkowaniu przypływaliśmy do naszej kwaterki, jedliśmy obiadek (godzina 21:00) przygotowany przez tego kto miał wielkie chęci przygotować coś smacznego ... Paweł chyba byłeś mistrzem ... i omówienie nurkowania, tutaj Joda miał najwięcej do powiedzenia. W między czasie zdążyliśmy obejrzeć 2 filmy na DVD i szykowaliśmy się na wyprawę w morze, na łowienie ryb lub na pieszą wycieczkę po okolicy, gdzie herbata z lekką nutką góralsk, umilała nam pobyt na morzu. W roli wędkarzy najlepiej czuli się Joda i Kitek, którzy podczas całego pobytu złowili tyle ryb, że nawet nie jestem w stanie policzyć. Paweł i Ja byliśmy bacznymi uczniami i uczyliśmy się łowienia, ponieważ Joda prowadził szkolenia :)
W czasie naszego pobytu w Norwegii zwiedziliśmy pobliskie miasteczko Bessaker, najbliższą okolicę naszego zamieszkania, tak więc nurkowanie było przeplatane pieszymi wycieczkami czy łowieniem ryb (najwięcej złowiliśmy dorszy).
Niestety podczas naszego pobytu w Norwegii zepsuła nam się sprężarka do ładowania butli i musieliśmy korzystać z pomocy naszych sąsiadów Szwedów, którzy rozliczali się z nami bardzo skrupulatnie i dokładnie...
Podczas wyjazdu nie stresowaliśmy się za bardzo, każde nurkowanie miało być przyjemnością, nie mieliśmy sztywno wytyczonych godzin, których należało się trzymać.
Warto wspomnieć o znalezisku jakie nasz kolega Kitek znalazł niedaleko zatopionego wraku, była to angielska moneta z 1889 r – 1 Pens ... no, no, no może zostanie on milionerem.
W każdym dniu staraliśmy się nurkować w różnych miejscach, jednak znaleźliśmy tak super miejsce do nurkowania, że przez kolejne 4 dni poznawaliśmy jego uroki!!!
Podczas całego naszego pobytu nie wypływaliśmy na pełne morze, ponieważ nie pozwalała nam na to nasza łódka oraz świat podwodny fiordów nie zachęcał do zmiany klimatu nurkowania. Jednak pewnego dnia, co było już wcześniej ustalone wypłynęliśmy na pełne morze aby znaleźć zatopiony w okolicach Vingsand stuletni wrak Pollux, czego niestety nie udało nam się dokonać ... możliwe, że wielkie głębiny nie chciały jeszcze podczas tej wyprawy zdradzić nam wszystkich swoich sekretów...
Nie można zapomnieć o przedostatniej nocy spędzonej w Norwegii, były to moje urodziny. Kończyłem 26 lat… oj młody chłopak ze mnie co?? W tą pamiętną noc, wszyscy uczestnicy wyprawy za bardzo nie mogli sami siebie odnaleźć, może zbyt dużo drinków było :) ... i wreszcie przywieziona z Polski przez Zatora gitara, mogła zostać użyta. Cała nocka i poranek to śpiewy, śmiechy, nutki (to tekst tylko dla wtajemniczonych) i .... no i oczywiście samym rankiem łowienie ryb, na których Joda i Kitek wyciągali sztuka za sztuką, zapijając oczywiście wszystko góralską herbatką.
Tak właśnie mijał dzień za dniem, nurek za nurkiem i piękne chwile były coraz bliżej końca... do domku powrót nadszedł czas, to co przyjemne szybko się kończy.
Szybkie pakowanie i wyjazd o 04:00 (03.06.2005) i podróż przez dawną wioskę olimpijską Lilehamer, gdzie kupiliśmy wszystkim naszym bliskim pamiątki, później Szwecja – małe zakupy spożywcze i prom do Polski 04.06.2005 o 7:00. O godzinie 19:00 zobaczyliśmy już naszą ukochaną Polskę, która może nie zachwycała pięknymi krajobrazami, ale... niech każdy sam sobie dopowie.
POD WODĄ
Wszystko to co znajdowało się pod woda nakręciliśmy kamerą, posiadamy 4 godziny nakręconego materiału, wiec chętnych do obejrzenia fascynujących podwodnych krajobrazów serdecznie zapraszamy o bezpośredni kontakt.
Każde nurkowanie było inne, nie da się opisać rzeczy, które przeżywa nurek pod woda, a tym bardziej, że był to podwodny świat Norwegii. Norweska specyfika miejsc nurkowych to fiordy, które pod wodą pokazują swoje oblicze, wielka skała o wysokości kilku, a nawet nie raz kilkunastu wieżowców, a przy niej nurek oglądający podwodny świat, wyglądający jak ziarenko piasku na wielkiej pustyni, gdzie tak naprawdę całe jego życie zależy od natury, a umiejętności mogą tylko pomóc w przetrwaniu.
Oczywiście bardzo dużo jest piaszczystych, podwodnych łąk, półek za którymi w niedalekim sąsiedztwie widać wielkie ciemności, które kuszą nurka swoim ogromem. Do głębokości 15 m. woda była mętna i nie przekonywała do dalszego nurkowania, ale już poniżej 15m. to czysty raj dla oczu, gdzie przejrzystość wody dochodziła nawet do 30 m.
W wodzie znajdowało się bardzo dużo muszli Św. Jakuba, które w bardzo dużych ilościach wyławialiśmy z wody, dla określenia ile przywieźliśmy muszli do Polski, może świadczyć fakt, że właściciel naszego domku widząc ile posiadamy tych muszli spytał się czy będziemy to w Polsce sprzedawać !!! a my na to: nie to tylko dla przyjaciół i rodziny. Mieliśmy nawet okazję spróbować zawartości tej muszli, która jest wielkim przysmakiem, i tu niektórych pewnie zaskoczymy, że próbowaliśmy to a’la sushi. Wszystkie muszle przywiezione do Polski nie posiadały już zawartości, ponieważ przegrzebki zamroziliśmy i będziemy częstować naszych znajomych tym wyśmienitym specyfikiem – ciekawe czy skuszą się na spróbowanie ich na surowo.
Podwodny świat prezentował nam różnego rodzaju małże, jeżowce, rozgwiazdy, kraby – ich wielkość była porównywalna z wielkim bochenkiem chleba, bardzo dużo różnego rodzaju pająków wodnych, które w znacznym stopniu konkurowały wielkością z krabami i odstraszały swoim wyglądem. Atrakcją wód norweskich mogą być bez wątpienia meduzy, które w wodzie prezentują się niesamowicie. Nie można tutaj zapomnieć o królestwie ryb, które w wodzie nie boją się nurków, traktując wodę jak własne królestwo w którym nurek jest tylko gościem. Dorsze, małe rekiny, czerwone rybki (nazwy nie znam), ryby z rodziny flądrowatych i groźna ryba Skorpena to główni przedstawiciele podwodnego świata Norwegii, które mieliśmy przyjemność zobaczyć.
Bardzo charakterystycznym elementem podwodnego świata Norwegii są algi morskie i gąbki, które też w znacznych ilościach występują w wodzie ... zauważyliśmy również, że w morzu norweskim w bardzo dużej ilości występuje roślina podobna do polskiej sałaty, bardzo fajnie się nurkuje pośród sałaty na której liściach znajdują się pająki, jeżowce i kraby.
Kilku członków naszej wyprawy pobiło swoje rekordy głębokości dzięki uprzejmości Bogów morza Norweskiego, ale tak naprawdę nie na tym nam zależało, przecież każdy nurkuje dla siebie, a nie dla jakiś głupich głębokości, chociaż coś w tym jest co popycha nurków do bicia własnych rekordów...
Mieliśmy pod wodą kilka niegroźnych, lecz bardzo uczących przypadków, które zapadną niektórym z nas w pamięci. Udało się nam zalać suchy skafander przez oderwany zawór, urwane przyciski od inflatora, zamarznięty automat ...
Ważne, że wszystko skończyło się po naszej myśli i dojechaliśmy cali i zdrowi do Polski oraz z pięknymi obrazami w naszej głowie, zdjęciach – mamy ich ponad 2000 i kasetach filmowych – mamy ponad 12 godzin filmu z powierzchni i pod wodą
...I CO DALEJ
Wróciliśmy z Norwegii, teraz przed nami kolejne wyprawy, nowe przygody i nowe doświadczenia. Sadzę, że każdemu z członków wyprawy wyjazd ten zapadnie na długo w pamięci i pozostawi niezapomniane przeżycia do których w przyszłości na pewno będziemy chcieli wrócić ...
Dziękujemy bardzo naszym sponsorom, którzy pomogli nam w przygotowaniu tej wyprawy i dziękujemy BARDZO naszym dziewczynom, żonom, matkom i kochankom, które czekały na nas w domku z miską ciepłej zupy ...
Autor: DANIEL - Duduś
Autor: |
Cała Norwegia posiada w sobie coś, co pozostawia w każdym kto odwiedził tą niepowtarzalną krainę fiordów, niezapomniane wrażenia i przeżycia, których nie sposób wymazać z pamięci...a wiec niech nikogo nie dziwi fakt, że to już kolejna WYPRAWA NURKOWA do malowniczych zakątków Trolli i Reniferów. Miejsca nurkowe w Norwegii to raj dla nurków lubiących piękne krajobrazy, spokój i ciszę, piękne życie podwodne oraz wielkie przestrzenie i głębokości, które swoim lekkim dotykiem ukazują nurkowi jego miejsce w WIELKIM ŚWIECIE MÓRZ I OCEANÓW.
EKIPA
Dzięki sponsorom WYPRAWY NORWEGIA 2005, Grupa DEEPDIVER mogła całkowicie oddać się w ręce Morza Norweskiego, które w nieznacznym stopniu ukazywało przed nami wodną krainę i gościło w swoich głębinach...
ZAKWATEROWANIE
Nasz domek mieścił się przy wielkiej skale, natomiast z drugiej strony otaczała nas woda. Od drzwi wyjściowych mieliśmy zaledwie 2 metry do wody, gdzie na wyciągnięcie ręki znajdował się mały port, w którym mieliśmy zacumowaną łódkę.
Nasza kwaterka miała 2 sypialnie, łazienkę z ubikacją, kompleksowo wyposażoną kuchnię, duży dzienny pokój, w którym nie wiadomo dlaczego Prezes Rosiu nocował. Dla naszych potrzeb sprzętowych mieliśmy możliwość korzystania z pomieszczenia gospodarczego w którym trzymaliśmy i suszyliśmy nasz sprzęt nurkowy. Miejsce to stało się również przechowalnią muszli, które w dużych ilościach przywieźliśmy do Polski.
...WYPRAWA
Jesteśmy już na miejscu, zaczynamy naszą przygodę ... patrząc na Zatora zastanawiałem się kiedy z jego twarzy zejdzie entuzjazm jakim przywitał Norwegię i napisze szczerze, że do końca wyjazdu jego oczy nie mogły nadziwić się jej krajobrazami. Pierwszy dzień to sprawy związane z zakwaterowaniem, klarowanie i przygotowywanie sprzętu na następny dzień oraz planowanie całego pobytu, co?, gdzie? kiedy? – nasz Prezes Joda był w tym najlepszy, bo przecież nie na darmo ma ksywkę JODA.
Niestety podczas naszego pobytu w Norwegii zepsuła nam się sprężarka do ładowania butli i musieliśmy korzystać z pomocy naszych sąsiadów Szwedów, którzy rozliczali się z nami bardzo skrupulatnie i dokładnie...
Podczas wyjazdu nie stresowaliśmy się za bardzo, każde nurkowanie miało być przyjemnością, nie mieliśmy sztywno wytyczonych godzin, których należało się trzymać.
Warto wspomnieć o znalezisku jakie nasz kolega Kitek znalazł niedaleko zatopionego wraku, była to angielska moneta z 1889 r – 1 Pens ... no, no, no może zostanie on milionerem.
W każdym dniu staraliśmy się nurkować w różnych miejscach, jednak znaleźliśmy tak super miejsce do nurkowania, że przez kolejne 4 dni poznawaliśmy jego uroki!!!
Podczas całego naszego pobytu nie wypływaliśmy na pełne morze, ponieważ nie pozwalała nam na to nasza łódka oraz świat podwodny fiordów nie zachęcał do zmiany klimatu nurkowania. Jednak pewnego dnia, co było już wcześniej ustalone wypłynęliśmy na pełne morze aby znaleźć zatopiony w okolicach Vingsand stuletni wrak Pollux, czego niestety nie udało nam się dokonać ... możliwe, że wielkie głębiny nie chciały jeszcze podczas tej wyprawy zdradzić nam wszystkich swoich sekretów...
Tak właśnie mijał dzień za dniem, nurek za nurkiem i piękne chwile były coraz bliżej końca... do domku powrót nadszedł czas, to co przyjemne szybko się kończy.
Szybkie pakowanie i wyjazd o 04:00 (03.06.2005) i podróż przez dawną wioskę olimpijską Lilehamer, gdzie kupiliśmy wszystkim naszym bliskim pamiątki, później Szwecja – małe zakupy spożywcze i prom do Polski 04.06.2005 o 7:00. O godzinie 19:00 zobaczyliśmy już naszą ukochaną Polskę, która może nie zachwycała pięknymi krajobrazami, ale... niech każdy sam sobie dopowie.
POD WODĄ
Każde nurkowanie było inne, nie da się opisać rzeczy, które przeżywa nurek pod woda, a tym bardziej, że był to podwodny świat Norwegii. Norweska specyfika miejsc nurkowych to fiordy, które pod wodą pokazują swoje oblicze, wielka skała o wysokości kilku, a nawet nie raz kilkunastu wieżowców, a przy niej nurek oglądający podwodny świat, wyglądający jak ziarenko piasku na wielkiej pustyni, gdzie tak naprawdę całe jego życie zależy od natury, a umiejętności mogą tylko pomóc w przetrwaniu.
W wodzie znajdowało się bardzo dużo muszli Św. Jakuba, które w bardzo dużych ilościach wyławialiśmy z wody, dla określenia ile przywieźliśmy muszli do Polski, może świadczyć fakt, że właściciel naszego domku widząc ile posiadamy tych muszli spytał się czy będziemy to w Polsce sprzedawać !!! a my na to: nie to tylko dla przyjaciół i rodziny. Mieliśmy nawet okazję spróbować zawartości tej muszli, która jest wielkim przysmakiem, i tu niektórych pewnie zaskoczymy, że próbowaliśmy to a’la sushi. Wszystkie muszle przywiezione do Polski nie posiadały już zawartości, ponieważ przegrzebki zamroziliśmy i będziemy częstować naszych znajomych tym wyśmienitym specyfikiem – ciekawe czy skuszą się na spróbowanie ich na surowo.
Bardzo charakterystycznym elementem podwodnego świata Norwegii są algi morskie i gąbki, które też w znacznych ilościach występują w wodzie ... zauważyliśmy również, że w morzu norweskim w bardzo dużej ilości występuje roślina podobna do polskiej sałaty, bardzo fajnie się nurkuje pośród sałaty na której liściach znajdują się pająki, jeżowce i kraby.
Kilku członków naszej wyprawy pobiło swoje rekordy głębokości dzięki uprzejmości Bogów morza Norweskiego, ale tak naprawdę nie na tym nam zależało, przecież każdy nurkuje dla siebie, a nie dla jakiś głupich głębokości, chociaż coś w tym jest co popycha nurków do bicia własnych rekordów...
Ważne, że wszystko skończyło się po naszej myśli i dojechaliśmy cali i zdrowi do Polski oraz z pięknymi obrazami w naszej głowie, zdjęciach – mamy ich ponad 2000 i kasetach filmowych – mamy ponad 12 godzin filmu z powierzchni i pod wodą
...I CO DALEJ
Wróciliśmy z Norwegii, teraz przed nami kolejne wyprawy, nowe przygody i nowe doświadczenia. Sadzę, że każdemu z członków wyprawy wyjazd ten zapadnie na długo w pamięci i pozostawi niezapomniane przeżycia do których w przyszłości na pewno będziemy chcieli wrócić ...
Dziękujemy bardzo naszym sponsorom, którzy pomogli nam w przygotowaniu tej wyprawy i dziękujemy BARDZO naszym dziewczynom, żonom, matkom i kochankom, które czekały na nas w domku z miską ciepłej zupy ...
Autor: DANIEL - Duduś






Komentarze
zapłaciłam juz zaliczke na wyjazd który organizuja znajomi do norwegii , a następnie spotkałam w egipcie uroczego nurka z czech, który był w tym samym miejscu i powiedział, ze generalnie miło ale trochę nudno:sad:
jadąc tam mieliśmy nadzieje na przezycia niezapomniane i inne od dotychczasowych .
jego obojetnośc zdecydowanie nas zniecheciła i zastanawiam się czy to dobrze??
nie gustuję w nurkowaniu w jeziorach, zimno, szaro....no taka już jestem.
zapytalismy już nawet o zwrot zaliczki?
może jakoś mnie przekonasz, bo niby mnie ciągnie . nie mówię o samej norwegii i fiordach ale o życiu podwodnym.
jesli uwazasz , że warto to proszę przekonaj mnie
inga
-Diveryatzek
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.