| Autor relacji: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. Termin: lato 1998 Więcej na: http://norbert.pokorski.webpark.pl/ Wyślij komentarz Napisz do autora tekstu lub redakcji Norwegofila. |
Większości z nas Norwegia kojarzy się z krajem wiecznej zimy, gdzie nawet latem temperatury niewiele różnią się od tych, w jakich przechowujemy żywność w naszych lodówkach. Nic bardziej błędnego! Wzdłuż wybrzeży norweskich przepływa ciepły prąd Golfsztrom, ogrzewając znacznie tę część Europy. Nad morzem temperatury zimą nieznacznie spadają poniżej zera, a latem bywa tam cieplej niż w Polsce.
Senja
Na północ Norwegii wybraliśmy się z Paolem po to, aby zebrać materiał do artykułu o Parku Narodowy Anderdalen, położonym na wyspie Senja oraz dane do mojej pracy magisterskiej na temat młodych maskonurów. W związku z tym zaraz po przybyciu promem z Gdańska do Stockholmu, ruszyliśmy czym prędzej trasą wzdłuż Zatoki Botnickiej na północ. Dotarcie samochodem na miejsce naszego przeznaczenia zabrało nam przeszło dwa dni, gdyż do pokonania mieliśmy 1800 km.
Wyspa Senja dawniej zamieszkana była przez Lapończyków trudniących się hodowlą reniferów. Teraz główną gałąź gospodarki stanowi rybołówstwo, choć nadal spotyka się hodowców reniferów. Największą jej atrakcją jest Park Narodowy Anderdalen obejmujący swoim zasięgiem dolinę Anderdalen. Norweskie parki różnią się nieco od polskich tym, że nie ma w nich wyznaczonych szlaków turystycznych, a jedyną zasadą, jakiej należy przestrzegać, jest bezwzględny zakaz niszczenia przyrody. Poruszać można się wszędzie tam, pod warunkiem jednak, że jest się w stanie tam dotrzeć. W dowolnym miejscu można też rozbić namiot.
Po przybyciu na południe wyspy, zostawiliśmy samochód na parkingu, a sami z ekwipunkiem wyruszyliśmy na wędrówkę po bezdrożach Parku Narodowego Anderdalen. Czasem udawało się nam znaleźć jakąś wąską ścieżkę wiodącą wśród gór i mokradeł, dzięki czemu wędrówka była łatwiejsza, ale częściej musieliśmy przedzierać się z kompasem i mapą w ręku przez dziewicze lasy i polany. Przez pierwsze dwa dni nie napotkaliśmy nikogo, jedynie zwierzęta dotrzymywały nam towarzystwa. Dopiero kiedy dotarliśmy nad jezioro Andervatnet położone w centrum parku natknęliśmy się na Norwegów łowiących ryby. Jezioro, podobnie jak wypływająca z niego rzeka, oferuje bogactwo ryb, w tym najliczniej występującego pstrąga. Jeżeli tylko zabierze się z sobą wędkę, można bez problemów posiłki wzbogacić o tę przepyszną rybę.
Oprócz jezior w parku są góry, rzeki, bagna i lasy, w których króluje brzoza i sosna. Można tam zobaczyć rośliny, które w Polsce podlegają całkowitej ochronie i spotykane są sporadycznie. Rosiczki - okrągłolistna i długolistna - oraz malina moroszka to najczęściej występujący przedstawiciele flory na bagniskach i podmokłych górskich polanach. Z owoców tej ostatniej Norwedzy wyrabiają wyśmienite dżemy i likiery. Będąc w Anderdalen, warto samemu nazbierać trochę owoców moroszki i przygotować dżem na kuchence turystycznej. Nam udało się znaleźć polankę, gdzie moroszki było bardzo dużo, dzięki czemu objedliśmy się nią do syta.
Chata
W parku trudną do pokonania przeszkodą okazały się rzeki, a w szczególności największa - Anderelva, gdyż na całej jej długości nie było żadnego mostu. Jeżeli ktoś wybiera się na wędrówkę po norweskich parkach narodowych warto zabrać ze sobą sandały, ponieważ jedynym sposobem przedostania się na drugi brzeg takiej rzeki jest przejście przez nią w bród. Boso lepiej jej nie forsować, bo ostre kamienie leżące na dnie mogą pokaleczyć i tak zmęczone marszem stopy.
My niestety sandałów nie mieliśmy, więc zmuszeni byliśmy Anderelve sforsować na boso. Szukanie odpowiedniego miejsca na przeprawę zajęło nam trzy godziny, a przejście przez rzekę okazało się równie trudne jak znalezienie odpowiedniego brodu.
Nagrodą jednak za dostanie się na drugi brzeg rzeki był nocleg w Gamme - chacie zbudowanej z brzozowych bali na wzór starych lapońskich domostw, położonej na południowym brzegu Andervatnet. Nie było łatwo ją odnaleźć, gdyż nie prowadziła tam żadna ścieżka. Chata znajdowała się przy strumieniu spływającym z góry. Znaleźć można było tam wszystko, co potrzebne by zasmakować traperskiego życia. Trzy łóżka zapewniały komfort odpoczynku, siekiera i piła ułatwiały nam zgromadzenie drzewa, które przydało się do rozpalenia w niewielkim piecyku przydatnym nie tylko do ogrzania wnętrza chaty, ale i do przygotowania strawy (garnki, a nawet jedzenie, także się tam znajdował). Dodatkowe wyposażenie stanowiły wędki, za pomocą których można było zatroszczyć się o coś świeżego do jedzenia, suchy prowiant i konserwy zostawiając na później.
Z chaty roztacza się przepiękny widok na park. W dole znajduje się jezioro i rzeka Anderelva, na przeciwległym brzegu rzeka Kaperelva, której spadające z gór do jeziora wody tworzą przepiękny wodospad. Ciszę zakłócić mogą jedynie podmuchy wiatru i odgłosy pardw, niewielkich ptaków przypominających kuropatwy. Kilka kilometrów na zachód od Gammę znajdują się fiordy z górami, których 800-metrowe szczyty, nawet latem pokryte od północy śniegiem, wznoszą się wprost z morskich wód. Dla osób lubiących wspinaczkę ich pionowe, granitowe ściany stanowić mogą nie lada atrakcję i wyzwanie. Pamiętać należy jednak o tym, że są to góry, i to położone w Arktyce, która rządzi się własnymi prawami. Mimo, że latem dzięki Golfsztromowi jest bardzo ciepło, zdarzają się wieczory, kiedy pojawia się mroźny północny wiatr. Można wtedy dostrzec dumnie szybujące orły przednie wypatrujące z wysokości zdobyczy, aby wykarmić swoje pisklęta ukryte w gniazdach pośród niedostępnych skał...
Po dotarciu nad Gryllefiord i przenocowaniu tam ruszyliśmy w drogę powrotną do miejsca, gdzie pozostawiliśmy samochód. Schodząc z gór nad jezioro Adervatnet wzdłuż rzeki Kaperelva spotkaliśmy odpoczywających przy posiłku Norwegów polujących w Anderdalen na renifery. Zatrzymaliśmy się u nich na chwilę, aby porozmawiać i zjeść pstrąga, którym nas poczęstowali. Podczas rozmowy zapytali nas "co robimy w górach - polujemy, łowimy ryby czy może zbieramy moroszkę". Kiedy usłyszeli odpowiedź, że tylko chodzimy po nich byli nieco zaskoczeni ...
Wieloryby i ptaki
Z Senji na sąsiednią wyspę Andoy najlepiej popłynąć promem. Trasa rejsu wiedzie wodami chętnie uczęszczanymi przez wieloryby, stąd nazwa "The Whale Route" (trasa wielorybów). Promy wypływają z Gryllefiordu, niewielkiej rybackiej miejscowość. Po półtorejgodzinnym rejsie dociera się do Andenes, dawnej osady wielorybniczej. Dziś już nie poluje się tam na wieloryby, a śladem minionej epoki jest muzeum urządzone w starej bazie wielorybniczej. Obecnie organizowane są bezkrwawe łowy, tak zwane "Whalesafari" .
Kilka lat temu grupa młodych ludzi wykorzystując pozostałości dawniej bazy wielorybniczej, stworzyła Centrum Edukacji i Badań nad Wielorybami. Organizowane są tam kilkugodzinne rejsy, podczas których szansa zobaczenia największych morskich ssaków, a w szczególności kaszalotów i orek, oceniana jest na 90 proc. Miejsce to słynie w całej Norwegii jako największe skupisko tych zwierząt. Istniejąca tu na przybrzeżnym szelfie głęboka na kilkaset metrów rynna zapewnia dogodne miejsce do żerowania.
Whalesafari prowadzone jest od czerwca do połowy sierpnia. Poza tym organizowane są rejsy do położonej nieopodal Andenes wyspy Bleik, gdzie istnieje kolonia maskonurów szacowana na 80 tys. par. Ptak ten wygląda jak skrzyżowanie pingwina z papugą. Niezdarnie porusza się na lądzie, także latanie nie wychodzi mu najlepiej, ale w wodzie okazuje się mistrzem polowania na niewielkie ryby, którymi się żywi.
Kiedy dotarliśmy z Paolem do miejscowości Bleik, skąd ktoś z miejscowych miał nas zawieźć na wyspę o tej samej nazwie, skierowaliśmy się do przedstawicieli miejscowej władzy. Niestety musieliśmy poczekać kilka godzin zanim osoby, które miały nam pomóc w dostaniu się na wyspę, wrócą do wioski. Dzień wcześniej do pobliskiego jeziora wpadł meteoryt, więc większość mężczyzn udała się tam nurkować, aby go wyłowić. Wieczorem przybył Rolf i Ronald, którzy podczas kolacji złożonej z bułeczek wypiekanych przez nich w domu, własnej roboty dżemu z moroszki i wielorybiego mięsa obiecali podrzucić nas na drugi dzień rano na wyspę.
Wyspa
W lipcu i w sierpniu wyspę Bleik zasiedlają orły bieliki, dla których miejsce to staje się wtedy wielką stołówką. Dorosłe, doświadczone orły bez problemu radzą sobie z chwytaniem nieporadnych maskonurów i co chwilę, któryś z nich ginie w szponach żarłocznych drapieżników. Dla Paola, który interesuje się bielikami i tropi je po całej Europie, było to niezwykle fascynujące. Postanowił więc przez cały nasz dziesięciodniowy pobyt na wyspie zrobić jak najwięcej zdjęć polującym na maskonury orłom.
Ja rozstawiłem sieci wzdłuż całej wyspy, u podnóża góry, na zboczach których swoje nory lęgowe miały maskonury. Każdej nocy, co godzinę robiłem obchody, podczas których wyciągałem z sieci schwytane młode ptaki. W kontenerze mieszkalnym stojącym na wyspie, jaki zajęliśmy na czas naszego pobytu na wyspie, poddawałem pisklaki pomiarom. Po zebraniu wszystkich niezbędnych danych ptaki wypuszczałem, zwracając szczególną uwagę, aby nie padły ofiarą żarłocznych mew. Niemal codziennie któryś z zaprzyjaźnionych Norwegów z Bleika przypływał do nas na wyspę, przywożąc świeży chleb, ryby, piwo i różne specjały miejscowej kuchni.
Oprócz maskonurów i bielików wyspę zamieszkują także inne gatunki ptaków - kormorany czubate i mewy trójpalczaste, których jaja są wybierane i spożywane przez miejscowych. Trafiają one na okoliczne stoły raz w roku, kiedy w końcu maja mewy składają jaja. Zaczyna się wtedy wyścig, kto najszybciej zbierze najwięcej mewich jaj. Najczęściej w konkursie biorą udział młodzi mężczyźni, którzy według starej tradycji wykazują w ten sposób swoją męskość.
Zorza polarna
Kolejną atrakcją okolic Andenes jest to, że leży w strefie najczęstszego występowania zórz polarnych. Jednak aby zobaczyć to zjawisko, musimy zawitać tam nie wcześniej niż we wrześniu, kiedy pojawia się noc polarna. W lipcu i sierpniu na północy Norwegii panuje dzień polarny. Kilka kilometrów od Andenes znajduje się stacja badania zorzy polarnej, mimo że jest to centrum naukowe, turyści są mile widziani. Mogą zapoznać się z działaniem urządzeń, prowadzonymi badaniami, a także obejrzeć specjalnie dla nich przygotowany film o zorzy polarnej.
Stacja znajduje się niedaleko wioski Bleik. Dojeżdżając do niej, mija się drewniane konstrukcje, na których dawniej suszono ryby stanowiące zapas żywności na zimę, kiedy słońce nie pojawia się ponad horyzontem. Wtedy przez dwa i pół miesiąca ziemia spowita jest mrokiem rozświetlanym jedynie przez gwiazdy i księżyc, które widać w bezchmurne dni. W Bleik jest dobrze zorganizowany kemping, można także wynająć pokoje w domkach letniskowych. Piaszczysta plaża w słoneczne dni zapewnia miły wypoczynek, a pobliskie jezioro obfituje w ryby. Niebywałą atrakcją jest jaskinia położona w pobliskich górach. Szlak prowadzący do niej jest dobrze oznakowany, więc nie powinniśmy mieć problemów z jej odnalezieniem. Znajduje się w niej wysoka na 16 metrów komnata, którą wspaniale rozświetla wpadające światło.
Mieszkańcy Bleik są niezwykle przyjaźni i życzliwi. Chętnie służą pomocą i gościną. Mimo że na miejscu jest sklep, w wielu domach wypieka się chleb, robi konfitury i likiery z moroszki. Będąc zaproszonym na obiad do którejś z tutejszych rodzin, można spróbować tych smakołyków, a także skosztować wielorybiego mięsa, będącego tutejszym przysmakiem. Niemal każdy mężczyzna posiada własną łódź, którą co jakiś czas wybiera się na połów dorszy czy czerniaków, ryb, które ważą tu po kilka lub kilkanaście kilogramów i mierzą przeszło metr. Jeśli chcielibyśmy spróbować połowu na pełnym morzu, możemy tego dokonać, wybierając się za niewielką opłatą na połów z którymś z mieszkańców. Może okazać się to niezapomnianą przygodą, kiedy to, oprócz wspaniałych ryb wyciągniętych z morskich głębin, do domu przywieziemy wrażenia ze spotkania twarzą w twarz z wielorybem, największym ssakiem żyjącym na ziemi.
Po powrocie z wyspy spędziliśmy z Paolem jeszcze dwa dni w Bleiku, zamieszkując w jednym z domów jaki do dyspozycji oddali nam mieszkańcy wioski. Był koniec sierpni,a więc jesień była już wszechobecna. Sezon turystyczny dobiegł końca, a w nocy temperatura spadała poniżej zera. W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się jeszcze w Sztokholmie, skąd udaliśmy się promem z powrotem do Polski.
INFORMACJE PRAKTYCZNE
Dojazd
Na północ najlepiej dostać się samochodem, to oszczędza czas. Z Polski do Skandynawii najkorzystniej podróżuje się promem z Gdańska do Nynashamn, stamtąd samochodem trasą E4 w kierunku północnym do trasy E10 do Narwiku. Następnie należy kierować się lokalnymi drogami na Senje. Jeżeli nie mamy auta, z Nynashamn do Sztokholmu dostaniemy się koleją podmiejską, stamtąd pociągiem do Narwiku. Cena biletu normalnego to około 395 NOK. Z Narwiku na Senje jedzie autobus (200-250 NOK.). Jeżeli chcemy zaoszczędzić na czasie, pozostaje jeszcze połączenie lotnicze do Narwiku lub Andenes przez Oslo. Prom z Gryllefiordu do Andenes kosztuje 80 NOK. od osoby i około 160 NOK. za samochód z kierowcą.
Zakwaterowanie
Najwygodniej jest zabrać ze sobą namiot, który można rozbić praktycznie wszędzie. Wiele jest także kempingów , gdzie rozstawienie namiotu kosztuje 25 NOK., a wynajęcie domku kempingowego zapłacimy 150-300 NOK. (Senja Camping, tel.: 0047 85 32 55). Nocleg w hotelu jest odpowiednio droższy. Za jedną osobę zapłacimy co najmniej 250 NOK. W Bleik można wynająć dom z kilkoma dwuosobowymi pokojami, przestronną kuchnią, pokojami gościnnymi i łazienkami za 4000 NOK., tygodniowo. W tym celu można skontaktować się z Johnem Norheim (tel.: 0047 761 45 643, faks: 0047 76145186).
Ceny
100 NOK. to około 50 PLN. Ceny w Norwegii są w przybliżeniu czterokrotnie wyższe niż w Polsce, dlatego najlepiej zabrać ze sobą żywność. Chleb kosztuje tu około 10-12 NOK., mleko 7-11 NOK., cztery cienkie parówki 25 NOK., posiłek w restauracji 150-200 NOK. Litr paliwa - 8-10 NOK. W Szwecji ceny są podobne.
- 02/11/2007 10:48 - Yamahą YZF R1 przez Skandynawię
- 11/01/2007 19:57 - Narty w Norwegii
- 26/12/2006 12:12 - Fjordowo 2006
- 26/12/2006 11:25 - Samochodem dookoła Bałtyku
- 03/09/2006 17:07 - Wśród fiordów i trolli






