| Średnia ocena użytkownika |
(0 głos) |
|
| Opinie |
6397  |
|
|
|
 | | ME w kolarstwie górskim - 2005 Kluisbergen (Belgia) | Od zawsze fascynowały mnie kraje idące swoją własną drogą, neutralne i w nic nie mieszające się. Pierwsza taką moją fascynacją była Szwajcaria (i jest do dzisiaj), drugą kraje skandynawskie, ze szczególnym wskazaniem na Norwegię.
Norwegia jest też krajem słabo zaludnionym, posiadającym ogromne obszary dziewiczej, nienaruszonej ręką ludzką przyrody. Jak również jest to też ojczysty kraj mojej innej fascynacji: Gunn Rity Dahle-Flesja, niedoścignionej od kilku sezonów zawodniczki w kolarstwie górskim, Mistrzyni Świata i Europy, a także złotej medalistki olimpijskiej z Aten. Ale przede wszystkim bardzo miłego, skromnego człowieka. W sezonie 2005 miałam okazję poznać ją osobiście na Mistrzostwach Europy w Kluisbergen. Sezon 2005 zakończyłam pokonaniem bariery 400 km, podczas maratonu Pucharu Polski w Gorzowie Wlkp. (http://www.supermaraton.org/ ). Na rok 2006 postanowiłam sobie postawić poprzeczkę jeszcze wyżej, i kiedy znalazłam stronę Styrkeproven http://www.styrkeproven.com/ od razu byłam pewna, że ten maraton będzie moim najważniejszym wyzwaniem w sezonie 2006.  | | Trasa Styrkeproven |
Jeżdżę na rowerze górskim i wÅ‚aÅ›nie na nim, w górach Norwegii pokonaÅ‚am odlegÅ‚ość 540 km jaka dzieli miasta Trondheim i Oslo. W styczniu opÅ‚aciÅ‚am udziaÅ‚, zarezerwowaÅ‚am hotele w Trondheim i w Oslo oraz wykupiÅ‚am bilety lotnicze. Do marca pod znakiem zapytania staÅ‚ przelot roweru, bo leciaÅ‚am SAS-em, a na tej trasie latajÄ… tylko maÅ‚e samoloty z ograniczonÄ… możliwoÅ›ciÄ… przewozu bagaży. W koÅ„cu jednak w marcu, po dwóch miesiÄ…cach korespondencji, SAS daÅ‚ mi wiążącÄ… odpowiedź, że na pewno zabierze rower. WyleciaÅ‚am 18 czerwca. W Polsce zaczęły siÄ™ upaÅ‚y, natomiast Trondheim powitaÅ‚o mnie miÅ‚ym deszczem i temperaturÄ… 15° C. Tyle, że w tym klimacie, przy takiej pogodzie można jechać „na krótko” i siÄ™ nie marznie. To byÅ‚o niesamowite. Oprócz wspaniaÅ‚ego klimatu, gdzie czÅ‚owiek nie poci siÄ™ przy najmniejszym ruchu, otrzymaÅ‚am najcudowniejszy prezent od natury, a mianowicie: biaÅ‚e noce.  | | Prawie zÅ‚ożony rower | Rower doleciaÅ‚ w caÅ‚oÅ›ci, bez jakichkolwiek uszkodzeÅ„, ale byÅ‚ rozÅ‚ożony chyba bardziej niż te, które przychodzÄ… w kartonach do sklepów .Poza tym widziaÅ‚am jak bardzo ostrożnie obsÅ‚uga lotniska w Trondheim obchodziÅ‚a siÄ™ z bagażami, w tym i z mojÄ…, wielkÄ… torbÄ… . W Trondheim mieszkaÅ‚am w hotelu Fru Scholler, przemiÅ‚ym, niewielkim, bezobsÅ‚ugowym hoteliku, ok. 100 m od Hotelu „Britania”. Do maratonu miaÅ‚am jeszcze kilka dni i w tym czasie objechaÅ‚am masyw Bymarka, Trolla (miejscowość wypoczynkowa po drugiej stronie fiordu), przepiÄ™kne jezioro Jonsvatnet, lodowiec Gråkallen i kilka piÄ™knych miejsc w pobliżu Trondheim. W samym Trondheim trafiÅ‚am na obchody 100-lecia królestwa i miaÅ‚am okazjÄ™ zobaczyć parÄ™ królewskÄ… oraz dwór wraz z norweskÄ… dyplomacjÄ…. Na trasie przejÅ›cia pary królewskiej staÅ‚y tÅ‚umy Norwegów oraz turystów. Zdecydowanie nie przypominaÅ‚o to naszych dawnych przymusowych pochodów z okazji 1 Maja . Na każdym kroku daÅ‚o siÄ™ odczuć jak bardzo Norwegowie sÄ… dumni ze swojego kraju i jak bardzo zadowoleni z życia tu i teraz. Rejestracja do maratonu odbywaÅ‚a siÄ™ na tyÅ‚ach Hotelu „Britania” (chyba najbardziej ekskluzywnego w Trondheim). Mimo, iż na listach uczestników widniaÅ‚o ponad 4 tys. osób i o godzinie 12.00 , czyli na poczÄ…tku rejestracji, staÅ‚a już bardzo dÅ‚uga kolejka, wszystko odbywaÅ‚o siÄ™ bardzo sprawnie. Sala do rejestracji byÅ‚a dokÅ‚adnie oznakowana i opisana, i oczywiÅ›cie nie byÅ‚o problemu z porozumieniem siÄ™ w jÄ™zyku angielskim. ZresztÄ… w caÅ‚ej Norwegii nie spotkaÅ‚am siÄ™ z tym problemem, po angielsku mówiÄ… wszyscy, doroÅ›li, mÅ‚odzież, dzieci, i do tego mówiÄ… biegle, to po prostu ich drugi jÄ™zyk.
 | | Pierwsze starty o godz. 21:00 | Przed wyjazdem pierwszej grupy, tzn. przed 21.00, nadaÅ‚am bagaż i zostaÅ‚am już tylko z rowerem, w stroju do jazdy. Ja startowaÅ‚am w grupie wyruszajÄ…cej o godzinie 24.00 w piÄ…tek.Na start podjechaÅ‚am kilka minut przed północÄ…. Zaraz po włączeniu maty zwariowaÅ‚ mi licznik i tak już zostaÅ‚o do Oslo. Później okazaÅ‚o siÄ™, że po prostu byÅ‚a sÅ‚aba bateria w czujniku... Szkoda, że nie staÅ‚o siÄ™ to na treningach. PozostaÅ‚ mi tylko odczyt czasu jazdy z zegarka i kilometrówka z tablic drogowych, bardzo rzadko stojÄ…cych. No może dla samochodów w sam raz, ale dla roweru, zwÅ‚aszcza po przejechaniu 400 km zdecydowanie za rzadko. Od poczÄ…tku miaÅ‚am piÄ™knÄ… pogodÄ™, tylko ok. godziny szarówki, a potem, szczególnie wysoko w górach sÅ‚oÅ„ce, oÅ›nieżone szczyty i 5° na termometrze. JechaÅ‚o siÄ™ wspaniale do poÅ‚owy, czyli 270 km, mimo iż moim zdaniem nie do koÅ„ca byÅ‚y dopracowane bufety, po prostu byÅ‚y za rzadko, co 60-100 km i zaopatrzone tylko w izotoniki i kanapki. GorÄ…ce napoje oraz batony trzeba byÅ‚o sobie dokupić (bufety byÅ‚y przy restauracji i kolejny przy stacji benzynowej). Od poÅ‚owy dystansu bufety byÅ‚y rozstawiane co 30-40 km, lepiej zaopatrzone oraz znajdowaÅ‚y siÄ™ tam również punkty techniczne i medyczne.  | | Profil trasy | Ale też mniej wiÄ™cej od poÅ‚owy, po zjeździe na „niziny”, zaczÄ…Å‚ wiać silny wiatr, o kierunku raczej nie muszÄ™ pisać, bo każdy rowerzysta wie jaki wiatr przeważnie wieje rowerzyÅ›cie. Wiatr tak mÄ™czyÅ‚ ok. 8 godzin czyli mniej wiÄ™cej do „wieczora” (tzn. wieczora tylko na zegarku, bo nadal byÅ‚o jasno). Tym sposobem dotarÅ‚am do Lillehammer, 185 km do mety. W Lillehammer byÅ‚a sala z materacami i musiaÅ‚am siłą woli siÄ™ powstrzymywać, żeby siÄ™ nie poÅ‚ożyć. Po za tym w Lillehammer wycofaÅ‚ siÄ™ maratoÅ„czyk, z którym od prawie 200 km spotykaliÅ›my siÄ™ na bufetach. Raczej nie byÅ‚o to budujÄ…ce. Od Lillehammer rozpoczęły siÄ™ schody. Jeżeli ktoÅ› patrzyÅ‚ na profil trasy, to pewnie oceniÅ‚ go podobnie jak ja, a mianowicie, że najtrudniejsze jest pierwsze 150 km, bo wyglÄ…daÅ‚o to jak ciÄ…gÅ‚y podjazd. Nic bardziej mylnego. Te kilometry do Hjerkin byÅ‚y wrÄ™cz nieodczuwalne, później dÅ‚ugi zjazd do Dombas i w miarÄ™ spokojnie do Lillehammer, a potem 30 km podjazdów, mÄ™czÄ…cych bardziej psychicznie niż fizycznie. Na 150 km do mety wracaliÅ›my z powrotem na autostradÄ™ do Oslo, która niewiele różniÅ‚a siÄ™ od „schodów” z Lillehammer, no może tym, że podjazdy byÅ‚y dÅ‚uższe i od czasu do czasu zdarzaÅ‚ siÄ™ zjazd.  | | Dystans 540 km pokonaÅ‚am w 31godzin 42 minuty, na rowerze mtb. | Mniej wiÄ™cej 50 km przed metÄ… przeżyÅ‚am jeszcze ostatniÄ… przygodÄ™. ByÅ‚a gdzieÅ› 4-5 nad ranem, jadÄ™ sobie spokojnie autostradÄ…, a tu widzÄ™ jak nade mnÄ… przejeżdżajÄ… rowerzyÅ›ci, mimo bardzo dużej iloÅ›ci Norwegów uprawiajÄ…cych różnorodne sporty, byÅ‚ to jednak niecodzienny widok, po prostu byÅ‚o za wczeÅ›nie. ZresztÄ… zaraz Panowie mnie zawoÅ‚ali i wszystko staÅ‚o siÄ™ jasne. No cóż, okazaÅ‚o siÄ™, że gdzieÅ› przeoczyÅ‚am zjazd z autostrady. Wszyscy wiemy, że na autostradzie nie da siÄ™ zawrócić. PozostaÅ‚o mi jedynie wdrapać siÄ™ po skarpie na most i jechać dalej. CaÅ‚ej tej operacji przyglÄ…daÅ‚a siÄ™ norweska policja, ale widocznie stwierdziÅ‚a, że nie stanowiÄ™ zagrożenia dla ruchu i potraktowali mnie z wyrozumiaÅ‚oÅ›ciÄ… . Dalej byÅ‚o znowu pod górÄ™ i z góry, i tak do samego koÅ„ca. Nawet upragniony mål (po norwesku meta) byÅ‚ usytuowany pod górÄ™. Mål obok matstasjon (bufet i pretekst do odpoczynku) byÅ‚y to dwa najważniejsze norweskie sÅ‚owa przez ostatnie 30 godzin. Potwornie zmÄ™czona, ale jakże szczęśliwa dotarÅ‚am do mety. Dystans 540 km pokonaÅ‚am w 31godzin 42 minuty, na rowerze mtb.  | | Na mecie otrzymaÅ‚am medal | Na mecie otrzymaÅ‚am medal, koszulkÄ™ i dyplom, odebraÅ‚am torbÄ™ i pojechaÅ‚am do hotelu. Do nastÄ™pnego dnia odsypiaÅ‚am, a w poniedziaÅ‚ek wyruszyÅ‚am zwiedzić Oslo. OczywiÅ›cie tyle, ile można w jeden dzieÅ„. W zasadzie caÅ‚y dystans przejechaÅ‚am sama, nie miaÅ‚am możliwoÅ›ci na rowerze MTB „zÅ‚apać” siÄ™ koÅ‚a szosówek. Na caÅ‚ej trasie serdecznie pozdrawiali nas Norwegowie flagami i transparentami. MijaÅ‚y mnie też grupy, które jechaÅ‚y na czas poniżej 16 godzin, chyba zawodowe, bo mieli wÅ‚asne wozy techniczne oraz pÅ‚yny i odżywki. Nie spotkaÅ‚am siÄ™ z negatywnymi reakcjami ze strony uczestników, wrÄ™cz zachÄ™cali mnie do wspólnej jazdy, ale nie byÅ‚o to możliwe na moim rowerze. Mimo ogromnego wysiÅ‚ku postanowiÅ‚am tu wrócić i jeszcze raz pokonać dystans Styrkeproven, tyle że tym razem na rowerze szosowym. Starannie pakowaÅ‚am swojÄ… scalÄ™. CzekaÅ‚a nas jeszcze jedna dÅ‚uższa podróż tego lata: maraton Alpenbrevet w Andermatt, w Szwajcarii (http://www.alpenbrevet.ch/) Dette var morro! |