Robert Koziarski był w tym roku jedynym Polakiem uczestnicząWywiad z Robertem Koziarskim, uczestnikiem tegorocznego wyścigu rowerowego Styrkeproven.

Wchodząc do mieszkania od razu zwróciłem uwagę na kask rowerowy leżący przy wejściu. Ile dni w tygodniu spędzasz na rowerze?
Jeżdżę praktycznie codziennie. W tygodniu unikam w ten sposób nieprzyjemności dojazdu do pracy samochodem czy środkami komunikacji miejskiej, a w weekend jeżdżę w lasy i góry wokół Oslo, gdzie na co dzień mieszkam.

Przez cały rok, nawet zimą?
Pora roku nie ma znaczenia. Zimą wystarczy założyć opony z kolcami i jeździ się równie wygodnie jak latem.

Czy to właśnie podczas takiej zimowej eskapady zrodził się pomysł wzięcia udziału w Strykeproven?
O wyścigu powiedział mi norweski kolega, który sam brał w nim udział kilka lat temu. Pomysł od razu mnie zaintrygował, choć początkowo zastanawiałem się czy dam radę, bo dystans 540 km przemawia do wyobraźni, szczególnie, jeśli zna się norweskie warunki terenowe.

Styrkeprøven to ekstremalny wyścig rowerowy na trasie Trondheim Oslo liczącej 540 km. Po raz pierwszy zorganizowany został w 1967 i od tej pory przeprowadzany jest co roku, stając się najważniejszą imprezą tego typu w Norwegii.
Rajd gromadzi zarówno ekipy zawodowe jak i rowerowych entuzjastów. W tym roku wzięło w nim udział ponad 5000 uczestników.
Rekordowy czas przejazdu został ustanowiony w 2005 roku przez zespół SK Rye, i wynosi 13 godzin, 28 minut i 48 sekund, co daje średnią prędkość na poziomie 40,1 km/h.

Robert Koziarski, inżynier pochodzący ze Szczecina, obecnie mieszkający w Norwegii, z zamiłowania rowerzysta i fotograf, inicjator Sekcji Fotograficznej przy Dyskusyjnym Klubie Polaków w Norwegii.

No właśnie, Norwegia to przecież najbardziej górzysty kraj w Europie.
Suma przewyższeń na całej trasie od Trondheim do Oslo wynosi ponad 3600 metrów. Pomyślałem jednak, że warto się sprawdzić.

Brałeś już wcześniej udział w podobnych wyścigach?
Nie, w wyścigach nie, ale dużo jeździłem samodzielnie na długich dystansach. W 2001 w jeden dzień przejechałem 370 km na trasie Szczecin-Berlina-Szczecin, w 2004 w 4 dni pokonałem dystans 900 km Szczecin-Hamburg-Szczecin, a w 2007 podjąłem próbę jazdy non-stop z Polski do Norwegii, ale fatalna pogoda pokrzyżowała mi plany.

Zdobyłeś już zatem spore doświadczenie. Czy poza Tobą w tegorocznym wyścigu brali jeszcze jacyś zawodnicy z Polski?
W tym roku byłem jedynym Polakiem. W Internecie natrafiłem jednak na kilka polskich wątków z ubiegłych lat, w tym relację Ewy Jureckiej na Norwegofil.pl oraz tekst Wiesława Rusaka, który w 2001 uczestniczył w wyścigu jako pierwszy Polak. Zainspirowany tym pomysłem stworzył później podobny wyścig dookoła Zalewu Szczecińskiego.

Pokonanie tak trudnej trasy wymaga treningu. Jak długo przygotowywałeś się do wyścigu?
Stryrkeproven jest najdłuższym jednoetapowym wyścigiem rowerowym na świecie, wymaga zatem szczególnego treningu.
Ja przygotowywałem się według programu opracowanego specjalnie przez organizatorów Stryrkeproven. Zacząłem na początku kwietnia i przez dwa i pół miesiąca trenowałem praktycznie każdego dnia do samego wyścigu. Treningi zaczęły się od 20 kilometrów dziennie, wydłużając się stopniowo do 50, 70 km, aż na początku czerwca w ramach weekendowego treningu przejechałem ze wspomnianym kolegą 215 km.

Taki trening wymaga żelaznej dyscypliny. Czy mimo to podczas samego wyścigu miałeś jakieś kryzysy?
Kryzys psychiczny przyszedł za Dombas, kiedy nie mogłem złapać nikogo do wspólnej jazdy. W pojedynkę jest trudniej z dwóch względów, trzeba samodzielnie pokonywać opór powietrza, a zarazem traci się rytm, jaki nadaje grupa.
Kryzys fizyczny naszedł od niespodziewanej strony po około 400 km. Od opierania się o kierownicę stopniowo zaczął narastać ból w prawym barku. W końcu stał się na tyle nieznośny, że dwukrotnie musiałem przerwać jazdę, choć wcale nie czułem zmęczenia w nogach.

na-trasieCzas zadać najważniejsze pytanie. Czy z tej próby sił wyszedłeś zwycięsko? (Styrkeproven to w tłumaczeniu „próba sił” przyp. red.)
Uważam, że każdy, kto ukończył ten wyścig może czuć się zwycięzcą i mnie szczęśliwie udało się znaleźć w tym gronie.
Plan minimum zakładał ukończenie wyścigu i to udało mi się zrealizować. W planie maksimum chciałem pokonać cały dystans w 22 godziny. Ostatecznie dojechałem na metę po 29 godzinach, licząc w tym przerwy na posiłki i odpoczynek. Efektywnie sama jazda zajęła mi niecałe 21 godzin.

Tego typu wyścig to nie tylko sprawdzian siły, ale także charakteru. Czy Styrkeproven zmieniło coś w Twoim życiu?
Po takiej próbie sił z pewnością czuje się wewnętrznie mocniejszy.

Jakie są Twoje najbliższe plany?
Wkrótce jadę do Polski, oczywiście na rowerze. Chcę ponownie podjąć próbę pokonania trasy z Oslo do Szczecina.

Życzę żeby pogoda tym razem nie pokrzyżowała planów.
Dziękuję.

Rozmawiał Konrad Konieczny
 

Newer news items:

Komentarze  

 
0 #8 Robert Koziarski 2009-02-17 15:01
No mowilem ze w tym roku nie wystartuje bo nie mam czasu. Ale natura silniejsza i wzywa. Wiec juz sie zapisalem na Styrkeproven 2009. Ale tym razem wybralem krotrza trase "Den Lille Styrkeproven". Ale za to w grupie "Ekspress"

Startuje z Lilerhammer 20.06.09 o godzinie 11.44

Pozdrawiam
Robert Koziarski
+47 902 86 922
Cytować
 
 
0 #7 Robson 2008-12-26 15:43
Tylko podziwiać! Wiem coś o tym gdyż jestem byłym kolarzem. Teraz jeżdżę na rowerze dla przyjemności. W tym roku z grupą przyjaciół z P-nia zaliczyliśmy Karpaty w Rumunii. A od początku grudnia przebywam w Norwegii. Do zobaczenia gdzieś na trasie. Pozdrawiam
Cytować
 
 
0 #6 edzio 2008-11-16 12:19
Szczere gratulacje za jednoetapowy dystans, to na prawdę wielki wyczyn. Wiem coś o tym, gdyż w 2006 roku uczestniczyłem w wyścigu dookoła jeziora Vattern w Szwecji. Wprawdzie to "tylko" 300 km na jeden raz, ale wysiłek duży. szczegóły:www.vatternrundan.se, wyścig odbywa się corocznie w czerwcu, pozdrawiam, AG
Cytować
 
 
0 #5 Michał 2008-08-07 20:14
540 ? tyle miała nasza ostatnia wyprawa przez norweskie góry, ale w ciągu 10 dni ;-)
Wprawdzie chodziło w niej o coś zupełnie innego, ale taki dystans faktycznie robi wrażenie.

Szacun dla Roberta!
Cytować
 
 
0 #4 marcin 2008-07-21 01:03
Pozdrawiam wszystkich miłośników takich wypraw rowerowych.
Sam też trenuję więc wiem że to sama przyjemność!
Cytować
 
 
0 #3 marlena, vincent i tomek 2008-07-09 20:04
super, że dałeś radę. ważne, że dojechałeś do mety. przynajmniej zając tobie kibicował.
Cytować
 
 
0 #2 miki 2008-07-06 12:29
Piekna sprawa podziwiam wyczyn może spotkamy sie kiedys na trasie ja od połowy sierpnia bedę mieskał w Oslo i oczywiscie zabieram rower! A góry i długie dystanse to mój żywioł
Cytować
 
 
0 #1 Bynio 2008-07-04 13:56
Nono, 540 km w jednym etapie to wyczyn, gratulacje!
Cytować
 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Partnerzy Norwegofila: Polish language courses