Spis treści
Wakacje w Skandynawii - Białe noce nad Femundem
Dodatkowe informacje
Wszystkie strony
Do Skandynawii pojechałem po przeczytaniu "Błogosławieństwa ziemi" norweskiego noblisty Knuta Hamsuna. Chciałem poczuć atmosferę tej poetyckiej sagi o zmaganiach człowieka z naturą. Nie zawiodłem się.
Autor relacji:
Wiesław Karliński

Wyślij komentarz
Napisz do autora tekstu lub redakcji Norwegofila.

Fridtjoef Nansen, wybitny norweski polarnik, przyjeżdżał tu polować na pardwy i łowić ryby, dla poety Teodora Caspariego te miejsca były natchnieniem wielu dzieł. Teraz przybywają tu amatorzy canoeingu, podglądacze ptaków i wielbiciele górskich wędrówek. Miłośnicy folkloru znajdą tu skanseny, regionalne muzea i dziesiątki festiwali ludowych. Przejażdżki konne, golf, rafting i wyścigi psich zaprzęgów przyciągają do Norwegii kolejnych hobbystów. Nie mówiąc o wędkowaniu pod lodem, wycieczkach rowerowych czy degustacji serów. Przeżyciem nie tylko dla dzieci będzie spotkanie z wielkimi stadami renów. Latem i jesienią lasy regionu Femund - Engerdal pełne są grzybów, jagód, maliny moroszki i żurawiny.

źródło: www.femundsmarka.comNad jezioro Femund trafiłem w czasie białych nocy na przełomie czerwca i lipca, kiedy ciemności zapadają jedynie na chwilę i nawet po północy widoczność w rzadkim sosnowym lesie sięga kilkuset metrów. Naturalne światło nie pozwala zasnąć, prowokuje do wędrówek i podpatrywania tajemnic tajgi. Nie trzeba wielkiego szczęścia, aby natknąć się na łosia, stado reniferów, polującego rybołowa czy cicho mknącą potężną sowę mszarną. Wokół jeziora panuje niesamowita cisza. Tylko czasami przerywa ją ostre zawołanie spłoszonego samotnika, pisk zająca pod szponami sowy albo trzask łopat walczących łosi. Wiosłując wieczorem wzdłuż zachodnich brzegów jeziora, można przez kilka godzin "nie pozwolić" słońcu zajść, obserwując, jak opada nad łagodnymi wzniesieniami. Wschodni brzeg mieni się wszystkimi odcieniami lasu, omszałych rumowisk skalnych, zalegającego gdzieniegdzie śniegu. Barwnym dodatkiem są seledynowo-żółte kobierce chrobotka reniferowego, porostu widocznego nawet z odległego o kilkanaście kilometrów Parku Narodowego Femundsmarka.
Jedną z białych nocy spędziłem na maleńkim kutrze zakotwiczonym 300 metrów od brzegu. Znajomy farmer zaprosił mnie na połów siei. O trzeciej nad ranem wyjęliśmy sieć z kilkunastoma rybami. Nigdy jeszcze nie jadłem kolacji o tej porze. I to jakiej kolacji! Z potężnej wędzonej szynki ostrymi jak brzytwa nożykami odkrawaliśmy cieniutkie skrawki (smakowała jak parmeńskie prosciutto), zagryzając podpłomykami zwanymi lompe. Potem była wędzona na zimno sieja i po szklaneczce samogonu (w niczym nie ustępował norweskiej wódce aquavit).

Innej nocy, błądząc z lornetką i aparatem fotograficznym w Parku Narodowym Gutulia, natknąłem się na bezgłośnie biesiadujące towarzystwo. Kilkoro młodych ludzi w norweskich strojach ludowych siedziało przy długiej ławie między trzema namiotami. Okazało się, że to uczta weselna. Spytałem, czy wtorek jest typowym dniem ślubów w Norwegii. Odpowiedzieli przyjaźnie: - A dlaczego nie?
Zaproszony do stołu, nie śmiałem pytać o inne zaskakujące okoliczności.

Źródło: www.femundsmarka.comW opuszczonej osadzie Tolgevollen (3 km w bok od lokalnej drogi Drevsjo - Elga) oglądałem pokazy sprawności hodowców renów, wyprawianie skór tych zwierząt i wystawę wyrobów rękodzieła Saamów. Z okazji dnia osadnika (Setterdag) zebrało się wielu okolicznych mieszkańców i sporo turystów. Dużym powodzeniem cieszyło się stoisko, gdzie sprzedawano noże myśliwskie - finki - symbol tych stron (wielu Norwegów nigdzie się bez nich nie rusza). Sensacją dnia były celne rzuty lassem w wykonaniu młodego Saama Gaupa.


Pewnego razu i ja dostarczyłem sensacji na lokalną skalę. Wykorzystując kilka dni słonecznej pogody, suszyłem grzyby (prawdziwki, koźlarze i podgrzybki rosną tu wszędzie i nikt się nimi nie interesuje) na kempingu w Femundsenden, na sznurze między dwiema sosenkami. Wszyscy przechodzący zwracali uwagę na te niby-ozdoby, niby-karmniki dla ptaków. Przy okazji opowiedziałem o polskim bigosie i tradycyjnej kolacji wigilijnej.

Czystości powietrza i wody (śmiało można ją pić) nic tu nie zagraża. Nad Femundem (60 km długości) jest tylko kilka osad, największa ma 1500 mieszkańców. Niska temperatura wody, 100 m głębokości i krótkie norweskie lato nie sprzyjają rozwojowi wodnej roślinności.

Źródło: www.femundsmarka.comOkolica jest wyjątkowo przyjazna turystom. Na każdym kroku tablice z mapami, informacje o atrakcjach i pożyteczne wskazówki. Piesze szlaki dokładnie oznakowała norweska organizacja turystyczna DNT. Wokół jeziora stoi kilka drewnianych hytte (domków), gdzie za darmo można przenocować, ogrzać się przy piecyku, a nawet posilić. Są zawsze otwarte, mają kilka łóżek, zapas drewna, a czasem trochę żywności pozostawionej przez poprzednich turystów.

Tekst: Wiesław Karliński

Opublikowano za zgodą autora. Wszelkie prawa zastrzeżone.

{mospagebreak title=Kiedy tam jechać}
Przez okrągły rok

Marzec - kwiecień
Okres biegów narciarskich. Najdłuższy, 110 km, to Raid Norvegia - Svezia z Femunsenden do Sarna - trwa dwa dni. Jest też kilka krótszych: Mini-raid, Vardfjellopet, Kvitvolalopet. Obok Norwegów i Szwedów uczestniczy w nich coraz więcej entuzjastów ze świata, także z Polski.

Maj
Pożegnanie ciepłych gaci - obyczaj witania wiosny celebrowany jednocześnie z norweskim Świętem Niepodległości 17 Maja. Ludzie ubierają się kolorowo, odwiedzają sąsiadów, zapraszają na panekaker med multer (naleśniki z dżemem z moroszki), wychodzą na pierwsze dłuższe spacery. Farmerzy zaczynają nawozić pastwiska, naprawiać ogrodzenia, pojawiają się pierwsi turyści.

W końcu maja zaczyna działać Femund Canoe Camp, jedyna w okolicy placówka turystyczna oferująca prawdziwy kontakt z naturą. Na FCC rzadko trafiają przypadkowi goście. Właściciel Bengt Magnusson na pierwszy rzut oka potrafi ocenić, kto i po co przyjechał w te strony. Wie, kto poprosi o kartę wędkarską, komu trzeba przygotować trzyosobowe kanoe, a komu podpowiedzieć, gdzie sfotografuje gniazdo orła.

Goście mają do dyspozycji ponad 800 polodowcowych jezior, kilka spokojnych rzek, dziesiątki strumieni, rozległą taflę Femund (drugie co do wielkości jezioro Norwegii), parki narodowe Gutulia i Femundsmarka.

Lipiec
W ostatni weekend lipca w okolicach małej rybackiej osady Elga przez kilka dni trwa ludowy festynu. Z całego fylke (województwa) ściągają amatorzy dobrego jedzenia, muzyki akordeonowej i wędkowania. Od rana do nocy gra muzyka, występują folkowi artyści, leje się (horrendalnie drogi) alkohol, a na molo padają wędkarskie rekordy.

Sierpień
Jeden weekend w połowie miesiąca przeznaczony jest na Dni Engerdal. Przyjeżdżają artyści, handlowcy i producenci zdrowej żywności. Od farmerów można kupić m.in. miód, skóry, meble. Organizowane są zawody sportowe i pokazy umiejętności drwali. Do połowy sierpnia można uczestniczyć w Otwartej Farmie w Parku Narodowym Gutulia.

Wrzesień - październik
Najlepszy czas na wędrówki górskie. Nie ma tu forsownych szlaków, najwyższe wzniesienie w okolicy to Solen (1711 m n.p.m.). Można pokusić się o zdobycie prestiżowego certyfikatu "Ten Peaks Diploma". Przyznawany jest przez miejscową organizację turystyczną zdobywcy ośmiu z dziesięciu wzniesień określonych regulaminem. http://www.engerdal.info

Listopad - maj
Na całym obszarze Femund - Engerdal są znakomite warunki do uprawiania narciarstwa, łyżwiarstwa i snowboardu (to przecież Norwegowie wynaleźli narty, a Saamowie rakiety śnieżne). To także czas obserwowania zorzy polarnej, zimowego fotosafari, myślistwa i łowienia ryb spod lodu.

{mospagebreak title=Saamowie z Finnmarku}
Saamowie z Finnmarku

Pierwotni mieszkańcy Europy Północnej, od Norwegii po półwysep Kola. Lud pochodzenia praindoeuropejskiego z grupy językowej ugrofińskiej. Niegdyś koczujący myśliwi, hodowcy reniferów i rybacy. Obecnie wg różnych szacunków ich populacja liczy od 120 do 150 tys. (w Norwegii 60-80 tys.). Związani z prowincją Finnmark (okolice Kautokeino i Karasjok) mają swój parlament, Sameting, pomocniczy wobec norweskiego Stortingu, flagę, liderów, szkolnictwo i media. Barwny ludowy strój (kofta), tradycyjna pieśń (joika) i ustne przekazy pozwoliły im zachować tożsamość narodową. Produkują wędliny z mięsa renów i wyrabiają pamiątki z rogów, kości, skór i sierści tych zwierząt.

W prowincji Hedmark Saamowie opiekują się reniferami, których żyje tu ok. 15 tys. Raz w roku, używając helikopterów i motocykli, spędzają je w jedno miejsce i przeprowadzają selekcję. Hałasują wtedy wiele godzin, co niezbyt podoba się przyzwyczajonym do ciszy Norwegom i turystom.


Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Wypoczynek w Norwegii

Telefon z Norwegii

Hotele w Norwegii

Znajdz na trivago Hotele w Oslo
Polecamy:  Norwegia oficjalny przewodnik