| Średnia ocena użytkownika |
(0 głos) |
|
| Opinie |
12327  |
|
|
|
 | | Ratusz Fot. Nancy Bundt/Innovation Norway | Choć Oslo leży na podobnej szerokości geograficznej co Petersburg, Północna Kamczatka i Anchorage na Alasce, to klimat ma wyjątkowo łagodny. Najbardziej słoneczna skandynawska stolica zawdzięcza to okalającym ją wzniesieniom i wpływowi golfsztromu, ciepłego prądu zatokowego znad Atlantyku.
Ponad połowę miasta zajmują lasy, parki i tereny rekreacyjne. Uroku dodają mu strumienie górskie, polodowcowe oczka wodne i ponad 350 jezior. Na czterdziestu wysepkach Oslofjordu, na niezliczonej ilości cyplach, w kameralnych zatoczkach, miniaturowych fiordach i pod bajecznymi klifami znajdziemy czyściutkie plaże, przyjazne mariny, intymne pensjonaty oraz setki przytulnych knajpek.
Obserwujemy to wszystko, płynąc do Oslo promem z niemieckiej Kilonii (można też z portów duńskich: Kopenhagi, Frederikshavn, Helsingor). Tuż przed wpłynięciem do centrum mijamy półwysep Bygdoy. Już w tym momencie warto zaplanować jego zwiedzenie - tylu atrakcji w jednym miejscu nie ma nigdzie indziej (z centrum dojazd autobusem nr 30). Półwysep był kiedyś letnią siedzibą króla Oskara I. Dziś rezydencja w stylu angielskiego gotyku przyciąga koneserów architektury i wnętrz. Największym zainteresowaniem gości z zagranicy cieszy się drewniany kościółek z XII w. - znakomity przykład rdzennie norweskiej architektury sakralnej w tzw. stylu stavekirke. http://www.norskfolkemuseum.no
Na koniuszku półwyspu zobaczymy Framm, zbudowany w 1892 r. statek polarny, którym dowodzili sławni odkrywcy: Fridtjof Nansen, Otto Sverdrup, Roald Amundsen, a także oryginalne sprzęty, stroje, broń myśliwską, dawne mapy i setki dokumentów. http://www.fram.museum.no
Kilka kroków dalej w głąb lądu, przy Bygdoynesveien 36, w niewielkim, ale ślicznym budynku pokazano świat naukowych ekspedycji Thora Heyerdahla. Obok oryginału zbudowanej z drzewa balsa tratwy Kon-Tiki znajdziemy tu replikę papirusowej łodzi Ra II, repliki posągów z Wyspy Wielkanocnej, spreparowanego rekina 10-metrowej długości i mnóstwo sprzętu używanego w wyprawach polarnych przez słynnego Norwega. http://www.kon-tiki.no
 | | Łódź z Gokstad | Najciekawszym muzeum na Bygdoy jest Vikingskiphuset. Chroni się w nim najlepiej zachowane łodzie używane przez Wikingów już w głębokim średniowieczu (14 stuleci temu Oslo było osadą rybacką, centrum szkutniczym i jednym z prężnych ośrodków życia tego ludu). Znaleziono je kilkadziesiąt lat temu nad Oslofjordem - trzy z nich można podziwiać w specjalnym parterowym pawilonie. Oseberg - największy, kunsztownie zdobiony korab z 800 r. przechował się prawie nienaruszony w pobliskim kurhanie. Był ponoć miejscem pochówku królowej imieniem Asa - w gablocie obok leżą złote ozdoby znalezione przy jej szczątkach. Inne eksponaty to np. bogato inkrustowane sanie, wyposażenie kuchni, uprząż i zbroje. http://www.ukm.uio.no
Tuż obok Vikingskiphuset - w rzadkim iglastym lesie stoi ponad 150 wiejskich chat i budynków gospodarczych sprowadzanych latami z całego kraju. To muzeum na wolnym powietrzu Norwegowie (żywiący niepoprawną politycznie niechęć do szwedzkiego słowa "skansen") nazwali Norsk Folkemuseum. We wszystkie niedziele stycznia i lutego można tu wziąć udział w pieczeniu lefse - tradycyjnych placuszków z ziemniaków, mąki i tłuszczu (wstęp 70 koron, dzieci 25).
Historię, tradycje i dziedzictwo całego wybrzeża Norwegii poznamy w Norsk Sjofartsmuseum. Jest tu też wielka kolekcja malarstwa marynistycznego. http://www.norsk-sjofartsmuseum.no
***
W centrum miasta przez całą zimę trwa Oslo Winter Festival - koncerty, kuligi, pokazy mody. Bardzo popularne są lodowiska, a to najbardziej oblegane, Narvisen, jest tuż obok gmachu parlamentu (wstęp wolny, łyżwy można wypożyczyć).
 | | Holmenkollen Fot. Nancy Bundt/Innovation Norway | Ja wybieram się do kompleksu sportowego Holmenkollen (metro 1, od centrum kilkanaście przystanków w kierunku Frognerseteren). Holmenkollbakken (Muzeum Narciarstwa, wstęp 60 koron, dzieci 30, symulator skoków - odpowiednio 50 i 35) i skocznia otwarte cały rok. W muzeum m.in. historia wypraw polarnych i dzieje zimowych igrzysk olimpijskich, dzieła sztuki poświęcone sportom zimowym, narciarska aktywność rodziny królewskiej na przestrzeni wieków. Prześledzimy 4 tys. lat dziejów sportów zimowych, w których Norwegowie mają największe w świecie tradycje. „Ski” - nordycka nazwa nadana dwóm kawałkom płaskiego drewna służącym do poruszania się po śniegu - zadomowiło się w językach wielu narodów. Zamiłowanie do szusowania norweskie dzieci wysysają z mlekiem matki. Wszyscy w tym kraju mają narciarski sprzęt i ekwipunek do jego konserwacji. Jedna czwarta uczestników najsłynniejszego na świecie narciarskiego Biegu Wazów (odbywa się co roku w pierwszą niedzielę marca w Szwecji, piszemy o nim na s. 3) to Norwegowie. W 1952 r. Oslo było organizatorem zimowej olimpiady, a zawody Pucharu Świata w Skokach Narciarskich nigdy nie omijają norweskich skoczni (najbliższe, z udziałem naszych skoczków, już za kilka tygodni w Holmenkollen. http://www.skiforeningen.no
Centrum Sportów Zimowych - jeden z symboli Oslo - rozwija się od 1892 r. Piękna skocznia (widzimy ją górującą nad miastem, płynąc Oslofjordem do przystani promowej), wieża obserwacyjna, symulator skoków i dziesiątki urządzeń towarzyszących.
Po wyjściu z muzeum spotykam grupę młodych narciarzy z DNT (Den Norske Turistforening) - największego norweskiego stowarzyszenia krajoznawczego. Przed chwilą dotarli tu busem ze Stavanger i rozpakowują sprzęt. Niewiele wiedzą o Polsce, ale jedna z dziewcząt przypomina sobie Zakopane. Jako fanka Roara Ljoekelsoey'a była z koleżankami pod Wielką Krokwią i do dziś jest pod wrażeniem sportowej fiesty, którą tam przeżyła. Młodzi ludzie proponują mi zapasowy ekwipunek narciarski i zachęcają, bym dołączył do grupy. Około półtorej godziny towarzyszę im w niezbyt forsownym biegu za pobliskie wzniesienie. Tam, w wąskim i zacisznym jarze inna grupa turystów ze Stavanger przygotowała poczęstunek. Na stołach z grubych sosnowych bali dymią gorące sandwicze, potężna wędzona szynka wabi zapachem jałowca, w kociołku nad paleniskiem grzeje się hiszpańskie ziołowe wino, ktoś zaczyna stroić gitarę - 20 stopni mrozu nikomu nie przeszkadza. Do centrum wracam po północy.
***
Stoję na placu Fridtjofa Nansena i przeglądam "Oslo Guide 2006". Mam dylemat znany wszystkim turystom, którzy nie wierzyli, że w stolicy Norwegii może im braknąć czasu na zwiedzanie - co najpierw?
 | | Park Vigelanda Fot. Johan Berge / Innovation Norway | W ciągu kilku minut mogę dotrzeć do Galerii Narodowej i godzinkę poświęcić sali Edwarda Muncha. Taka sama droga do Muzeum Teatru, gdzie oprócz pamiątek po Ibsenie zobaczę film ze współczesną inscenizacją sztuk grywanych w Christianii 400 lat temu przez wędrowne trupy. Warto byłoby obejrzeć wypieszczone elewacje Karl Johans gate, salonu miasta. Potem, lekko pnąc się w górę, dotrzeć do Pałacu Królewskiego (można trafić na odprawę Gwardii Królewskiej). A stamtąd może od razu do parku Gustawa Vigelanda? W środku zimy prawie kilometrowej długości aleja z setkami monumentalnych postaci wykutych w kamieniu i brązie musi robić wrażenie. Jest wśród nich Monolit - wysoka na 17 m granitowa kolumna ze 121 postaciami, nad którą mistrz Gustaw trudził się 43 lata.
A kiedy do katedry, do muzeów filmu, futbolu, sztuki nowoczesnej, Ibsena? Już planuję następną wizytę w Oslo, latem.
Autor: Wiesław Karliński
Tekst został opublikowany w Gazecie Wyborczej, Turystyka 18-19.02.2006r. Opublikowano za zgodą autora. Wszelkie prawa zastrzeżone.
|