Anders Jacobsen, triumfator Turnieju czterech Skoczni, musiał się bardzo zdziwić, gdy okazało się, że ponad połowę wartości jego głównej wygranej (Nissan Qashqai) zabierze urząd podatkowy. Na następny turniej zamiast nowym samochodem pojedzie on autobusem.Aby zarejestrować samochód w Norwegii skoczek musi zapłacić ok. 200 000 koron (100 000 złotych) opłaty importowej i VAT-u. W dodatku urząd podatkowy traktuje wygraną jako premię pieniężną i już obłożył samochód 47,8-procentowym podatkiem od wartości w Norwegii. Przy cenie rynkowej 400 000 koron (200 000 złotych) ten podatek to 191 000 koron (95 000 złotych).
W dodatku Jacobsen nieopatrznie obiecał wcześniej, że odda samochód mamie. To piękny gest, ale urząd podatkowy w tym przypadku zastosuje jeszcze podatek od darowizn.
Szczęśliwie importer Nissan Norge zdecydował się przynajmniej pokryć opłaty związane z rejestracją.
Na pocieszenie Jacobsena istnieje jeszcze jedna furtka, którą jest precedens sprzed 13 lat.
W 1993 roku norweska oszczepniczka Trine Hattestad zdobyła złoty medal podczas mistrzostw świata w Stuttgarcie i w nagrodę otrzymała Mercedesa. Radość w Norwegii była tak duża, że urząd podatkowy pod presją opinii publicznej zwolnił ją z podatku za samochód, jak również opłaty importowej. Może i tym razem urząd odstąpi od karania młodego skoczka tak wysokim podatkiem.






