05 lutego 2008
Większość norweskich studentów (65%) nie wie kim był Pol Pot, ani co znaczy słowo „gułag” (64%). Niedawna reforma szkolna, mająca poprawić poziomu nauczania, zaczyna przynosić efekty przeciwne do zamierzonych. To szok dla Norwegów dumnych dotąd ze swojego systemu edukacji.
Badanie przeprowadzone przez organizację Civita (www.civita.no) odbiło się szerokim echem w norweskich mediach. Słabe wyniki testów z wiedzy historycznej uczniów w wieku 15-20 lat nałożyły się na równie niskie oceny, jakie otrzymali niedawno norwescy studenci w międzynarodowym badaniu PISA, prowadzonym pod auspicjami OECD (29 miejsce wśród 57 badanych krajów).
W ostatnich latach norweski system edukacji przeszedł głęboką reformę. Zmieniono nie tylko program nauczania, kładąc nacisk na indywidualny rozwój ucznia. Obniżono wiek szkolny z 7 do 6 lat, utworzono tak zwane „otwarte grupy” zamiast tradycyjnych klas, przebudowano również same budynki szkół, pomieszczenia klasowe zamieniając na większe sale wykładowe.
Zdaniem ekspertów przynajmniej część tych reform wprowadziła niepotrzebne zamieszanie i nie przyczyniła się wcale do poprawy jakości nauczania. Krytycy nowego systemu edukacji porównują jego wyniki z pobliską Finlandią, która w teście PISA zajęła pierwsze miejsce.
Finlandia również przeprowadziła reformę szkolnictwa, ale tam dzieci uczone są tradycyjnych klasach, spędzają mniej czasu na indywidualnej pracy przy komputerze i mają więcej kontaktu z nauczycielem.
Problemem jest nie tylko program nauczania, ale także nisko opłacana i słabo wykwalifikowana kadra nauczycielska. Status nauczyciela jest w Norwegii niższy w porównaniu z Finlandią. To również, zdaniem ekspertów, przekłada się na wyniki nauczania.
Nie brakuje jednak i obrońców reformy, którzy argumentują, że wyniki uczniów może nie zachwycają, ale są porównywalne z innymi krajami. Dla przykładu, aż 90% szwedzkich uczniów nie ma pojęcia, czym były gułagi, ani co znaczy słowo „bolszewik”. Z kolei tylko połowa niemieckich uczniów z Brandenburgii wie, kiedy zbudowano mur berliński i że NRD nie było państwem demokratycznym.
Inni podkreślają słabe przygotowanie metodologiczne badania Civita, a także fakt, że ważniejsze od wiedzy faktograficznej jest rozumienie procesów historycznych.
Oceniając sytuację chłodnym okiem nie da się jednak zaprzeczyć, że poziom nauczania w norweskich szkołach pozostawia wiele do życzenia. Co istotne problem ten nie dotyczy jedynie znajomości historii, ale także innych przedmiotów nauczania. Norwescy pracodawcy już biją na alarm, że absolwenci opuszczający uczelnie są słabo przygotowani do pracy zawodowej i wykwalifikowanej kadry muszą szukać za granicą.
Debata w Norweskich mediach powinna być też nauczką dla Polski, bowiem i tutaj edukacja zaczyna być poważnym problemem. W badaniu PISA uczniowie z Polski zajęli dopiero 22 miejsce.
- 08/07/2008 00:00 - Polacy wybierają fiordy
- 16/05/2008 10:34 - Nowe połączenia lotnicze z Norwegią
- 29/04/2008 10:28 - Polskie Dni Kultury w Oslo
- 20/04/2008 00:00 - Nowa Opera Narodowa w Oslo
- 26/02/2008 13:46 - Najgłębszy tunel świata








Komentarze
W rzeczywistości wcale nie jest tak źle;]
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.