- Szukaliśmy ich dokładnie dwa lata i dziesięć dni i nareszcie znaleźliśmy - mówił wczoraj Iver Stensrud, który kierował śledztwem - To szczęśliwy dzień dla policji, właścicieli i miłośników sztuki, którzy już niedługo będą mogli oglądać płótna.
Obrazów nie pokazano dziennikarzom, poinformowano jednak, że były przechowywane w niewłaściwy sposób i uległy wielu uszkodzeniom. Przywrócenie ich do pierwotnego stanu zajmie konserwatorom kilka miesięcy.
Jak podaje dziś Dagbladet i VG do sukcesu policji przyczyniły się informacje udzielone przez Davida Toskę, zaangażowanego we wcześniejszą kradzież obrazów w Stavagner. Uczynił to on podobno po obietnicy złagodzenia wyroku.
Do kradzieży obrazów z Muzeum Edwarda Muncha doszło w sierpniu 2004 r., gdy w biały dzień złodzieje, na oczach zwiedzających wynieśli kilka prac, w tym arcydzieła pt. "Krzyk" i "Madonna". Z miejsca przestępstwa uciekli samochodem Audi A6.
Edvard Munch namalował "Krzyk" i "Madonnę" w 1893 roku, w kilku wersjach. Jedna z wersji "Krzyku" już raz padła ofiarą kradzieży w 1994 r. W równie brawurowej akcji złodzieje wdrapali się po drabinie i weszli do Narodowej Galerii w Oslo przez wybite okno. Po kradzieży zażądali wówczas od norweskiego rządu okupu w wysokości miliona dolarów. Przez 3 miesiące miejsce pobytu obrazu było nieznane, w końcu nienaruszone dzieło odnaleziono w hotelu w Asgardstrand, 40 kilometrów od norweskiej stolicy. W związku z kradzieżą aresztowano 3 osoby.
"Krzyk" jest częścią cyklu, graficznie opisującego choroby, śmierć, niepokoje. Edward Munch mieszkał i pracował w Niemczech oraz rodzinnej Norwegii. Stworzył naładowaną emocjami stylistykę, kładąc podwaliny pod kierunek w malarstwie zwany ekspresjonizmem. Zmarł w 1944 roku, w wieku 81 lat.






