Podczas pierwszego dnia zawodów na skoczni Holmenkollen Małysz zdobył pierwsze miejsce. Było to jego piąte już zwycięstwo na tym obiekcie. Dzisiaj w drugim dniu zawodów szansę na powtórzenie tego wyniku pokrzyżował mu silny podmuch wiatru. Małysz ratując się przed upadkiem wylądował na 89 metrze plasując się na ostatnim 54 miejscu.
"Na skoczni rozegrała się wstrząsająca scena, gdy faworyta porwał wiatr. Wielu skoczków było zdania, że konkurs nie powinien się w ogóle odbyć, bo warunki były nierówne i niebezpieczne". "Tylko akrobatyczne umiejętności Adama Małysza i wielka rutyna sprawiły, że publiczność nie zobaczyła wstrząsającej sceny. 11 lat doświadczenia tego skoczka sprawiło jednak, że szczęśliwie przeżonglował przez silne podmuchy wiatru i na szczęście wylądował cało" - pisze internetowy "Nettavisen"
Dzisiaj silniejszy od naszego skoczka okazał się porywisty wiatr. Jego wyjątkowo silny podmuch zmusił Małysza do wcześniejszego lądowania, jednak nie stracił on animuszu
- Chodzi o to by skakać jak gdyby nigdy nic, nawet jeśli pogoda jest niedobra. Trzeba zachować spokój, pomimo ogromnego stresu - mówi "król Małysz", jak go nazywa najpoważniejsza norweska gazeta Aftenposten.
Dziennik "Dagbladet" komentuje, że "narodowy bohater Polaków, którzy przyszli na Holmenkollen wiwatować po dalszym zwiększeniu przewagi w punktacji generalnej Pucharu Świata, tym razem również pokazał ogromną klasę, lądując cało po dramatycznej walce z wiatrem".
Natomiast Anders Jacobsen powiedział, że jest zawstydzony objęciem prowadzenia w punktacji generalnej. "Adam właśnie oddał mi czerwony plastron lidera, który ja mu przekazałem wczoraj. Nie mam jednak radości z tego faktu, bo nie zasłużyłem na to, a konkurs nie był fair. Miałem dzisiaj szczęście, lecz zupełnie inna jest radość ze zwycięstwa kiedy to najlepszy wygrywa. Tak dzisiaj nie było".
Organizatorów skrytykował także jego trener Mika Kojonkoski. "Tu muszą być ekrany chroniące od wiatru. Technologia, dzięki której można było dzisiaj rozegrać bezpieczny i uczciwy konkurs, istnieje i wcale nie jest aż taka kosztowna" - powiedział.
Po skoku Małysza zdecydowano o zakończeniu zawodów. Na pocieszenie Małyszowi pozostaje fakt, że Polak triumfował w Turnieju Nordyckim.
Był to ostatni konkurs w historii na skoczni Holmenkollen. Teraz obiekt zostanie wyburzony i na jego miejscu powstanie nowoczesna skocznia.
Następny etap mistrzostw świata odbędzie się w Słowenii. Obecnie Adam Małysz traci 22 punkty do prowadzącego Norwega Andersa Jacobsena.
Sztormowa pogoda w dniu dzisiejszym spowodowała także, że 1700 pasażerów norweskiego promu czeka w Danii na powrót do Kristiansand.
Autor: Konrad "Joachimson" Konieczny
Joanna Hvalen © www.artpolonia.no






