Witaj Rafale,
W 2006 roku w sierpniu zwiedziliśmy z żoną samochodem kawałek Norwegii od Egersund do Trondheim. Poruszaliśmy się zygzakiem kreśląc na mapie kształt choinki.
Do Norwegii jechaliśmy przez Niemcy i zachodnią Danię ( ciekawie i miejscami fantastyczne widoki ). Promem linii FjordLine z Hanstholm do Egersund. Bilet kupiliśmy w internecie 5 dni przed wyjazdem - koszt ok. 240 PLN.
Na szczęście dla naszych kieszeni przed wyjazdem kupiliśmy namiot. Koszty noclegów na campingach są nieporównywalnie niższe od kwater i hoteli. Przede wszystkim nie jesteś zobligowany do rezerwacji miejsca ( kilka razy pytaliśmy się o możliwość wynajęcia domku na campingu i nigdy nie było wolnych miejsc ), a więc tam gdzie akurat dotrzesz, tam śpisz ( dla nas było to olbrzymim komfortem ). Koszt noclegu na campingu to wydatek rzędu 60-125 PLN ( najdrożej w Oslo ). Zdarzają się takie okazje jak na malutkim campingu przy plaży nad Oceanem Atlantyckim w okolicach Maloy - koszt ze wszystkimi wygodami 25 PLN !
W Norwegii płatne są przejazdy przez niektóre tunele i drogi prywatne, ale nie są to koszty mające znaczący wpływ na koszty całego wyjazdu.
Popularnym i bardzo często jedynym środkiem transportu są promy - koszt 35-60 PLN. Naszym zdaniem jeżeli chce się choć trochę poznać piękno tego kraju promów nie jesteś w stanie uniknąć.
Paliwo diesel 4,50 - 5,5 PLN.
Jedzenie jest rzeczywiście bardzo drogie. My zabraliśmy swoje zapasy i dokupowaliśmy tylko pieczywo, nabiał i owoce.
Jeżeli chodzi o to co powinieneś zobaczyć to wszystko zależy od tego co Ci sprawia największą przyjemność. Dla nas to były fantastyczne widoki ( nie trzeba ich wcale szukać tylko jechać przed siebie ) i obcowanie z przyrodą, szczególnie gdy nie było tłumów ( a takich zjawisk tam też nie brakuje ). Naszym sposobem na brak \"stonki\" było wczesne wstawanie i wyruszanie na zaplanowane krótkie wyprawy np. na Kjerag, Preikestolen, lodowiec lub do jaskini Trolli.
Dla mnie jako kierowcy niesamowitym przeżyciem był wjazd na Dalsnibę. Na górze nie mieliśmy szczęścia ponieważ widzieliśmy tylko mgłę.
Z przereklamowanych atrakcji to zdecydowanie słynna i nie tania kolej Flamsbana.
Moim zdaniem nie ma pojęcia \"Wawel fiordów\". Nasza trasa była bardzo zróżnicowana i mimo, że sporo ich widzieliśmy nigdy nam się nie opatrzyły, chociaż nie ma szokujących różnic. Tak naprawdę wszystko zależy od indywidualnych upodobań i oczekiwań. Poza tym Norwegia to nie tylko fiordy.
Nasza wyprawa ( przejechaliśmy łącznie 7500 km ) kosztowała nas ok. 6000 PLN. Z Trondheim wróciliśmy przez Oslo, Szwecję, Danię i Niemcy.
Pomocna była mapa Skandynawii ( skala 1:250 000 ) i GPS przydatny szczególnie w górach.
Zdecydowanie przyłączam się do opinii poprzednika, że Norwegia na pewno Cię nie zanudzi.
Pozdrawiam i życzę wspaniałej podróży.