W terminie od 30 czerwca do 15 lipca 2007r. przejechałem Szwecję, Finlandię, Norwegię, robiąc razem 8200km!
Ale od początku.
30 lipca z Częstochowy dojechałem wraz ze znajomymi (Sławkiem i Gosią na GSX 1400) do Gdańska tam wsiadłem na prom i następnego dnia byłem w Szwecji w mieście Nynesham Tam przejął nas kolega MAŁY, który od 12 lat mieszka i pracuje w Sztokholmie.
|
Relacja została nagrodzona w konkursie wakacyjnym portalu Norwegofil.pl i wydawnictwa Edgard |
2 Lipca ruszyliśmy ze Sztokholmu na północ, po 550 km swoje wakacje zakończyli Sławek i Gosia (GSX 1400) , Snikers i Ania na Yamaha Diversion i Mały na Kawie.
Dlaczego? W niewielkiej miejscowości 600km od Sztokholmu, gdy Sławek stanął na czerwonym świetle swoim GS-em, Snikers tak się zapatrzył na niewiadomo co że wjechał z pełnym impetem Yamahą w tył Suzuki. Przyjechała Policja, dwa zastępy straży pożarnej, karetka. Anie z Yamahy zabrano do szpitala gdyż straciła przytomność, ale po późniejszych oględzinach wypuszczono ją ze szpitala.
Nikomu się nic nie stało, ale motocykle musiały wrócić na prom i udać się w drogę powrotną do kraju wraz z ich opiekunami. Wielkie słowa podziękowania należą się Małemu, który to znając szwedzki postanowił zawalić swoje wakacje i zostać z poszkodowanymi i być tłumaczem, załatwiaczem, koordynatorem ich sprawnego powrotu do Polski. 4 lipca ruszyliśmy dalej w drodze zostały więc już tylko 4 motocykle.
Tego dnia przejechaliśmy równo 1000km po pięknych drogach, których jakość w naszej ojczyźnie będzie możliwa pewnie dopiero za kilkanaście lat. O widokach w Szwecji, Finlandii, Norwegii można by napisać tomy książek, ale zdjęcia oddadzą lepiej urok tych bajkowych krain.
Jak się spakowałem? To proste!
Kupiłem torbę nieprzemakalną tzw. wałek z Louisa za 5 euro. Torba ma pojemność 50 litrów.
Włożyłem do niej :
- namiot
- śpiwór
- materacyk pompowany
- buty
- dżinsy długie
- krótkie spodenki
- 5 podkoszulek
- 5 par skarpet
- 5 majtek
- polar
- golf
- ręcznik
- kosmetyczkę
- latarkę
- klapki
Miałem też plecak FLM w którym były tylko zupki chińskie, kubek i niezbędnik. Na obrotomierzu był zamontowany na taśmę dwustronną palmtop MIO 550 (nawigacja). Urządzenie małe i zgrabne ale bardzo przydatne, wszystkie inne wskaźniki( prędkość, przebieg, temp. silnika, kontrolki oleju, rezerwy, długich świateł, były widoczne, oprócz wspomnianego obrotomierza, który to zasłaniała nawigacja).
Na moją Yamahę były założone dzień przed wyjazdem nowe opony Continentale Road Attacki. Po przejechaniu na nich 8200 km mogę je śmiało polecić kupującym, dobrze trzymają na suchym, mokrym i taki dystans z bagażem wytrzymały.
Na tyle zostało 1,5mm bieżnika, na przodzie 2mm.
Jakość paliwa w Skandynawii jest zupełnie inna niż w Polsce!
Moja R-jedynka paliła litr mniej benzyny niż w Polsce i podobnie chłopaków dwie Hondy Blackbird 1100 XX jak i VFR-ka. Na zbiorniku R1 dwa razy przejechałem dystans ponad 300km, raz 303km, drugi raz 306km. Kumple z XX-ów byli w szoku!
Spalanie kształtowało się w okolicach 5 do 5,5 litra na 100km.
Ano dlatego żeby udowodnić niedowiarkom że R-jedynką można jeździć zarówno po torze jak i urządzić sobie wyprawę na kilka tysięcy kilometrów. Mało kogo stać aby mieć w garażu dwa motocykle np. jeden sportowy a drugi turystyczny.
Na pewno nie jest to motocykl do wszystkiego, ale pisze to czego doświadczyłem na własnej skórze. A byłem nią w tym roku 6 razy na torze Poznań i z powodzeniem śmigałem po torze (w końcu to jej dom) ale właśnie wróciłem z wyprawy mojego życia i twierdzę
YAMAHĄ YZF R1 MOŻNA UDAĆ SIĘ NA DALEKIE WAKCJE - nawet do odległej Norwegii.
Powrót z Norwegii do kraju odbył się przez Szwecję, Danię, Niemcy bez udziału promów.
Dzięki temu morze ogląda się z perspektywy kilkunastu metrów wysokości. Mosty łączące Szwecję z Danią i Danię z Niemcami robią niesamowite wrażenie.
Objechałem Norwegie wzdłuż i wszerz i powiem tylko tyle: piękniejszych widoków przyrody nigdy nie widziałem. Fjordy, góry, rzeki , morza, przełęcze- wszystko to znajdziesz w Norwegii a raz zobaczone będziesz miał przed oczami do końca swoich dni.
Jak widać ze zdjęć R1 przejechałem też lodowiec w Norwegii.
Ludzie w Norwegii zrobili na nas olbrzymie POZYTYWNE wrażenie. Mili, uśmiechnięci, ufni sprawiali wrażenie ludzi szczęśliwych, a gdy zwracaliśmy się do nich o pomoc nigdy nam nie odmówili.
Na koniec powiem tylko:
ZA ROK TAM WRÓCĘ!






Komentarze
http://pl.youtube.com/watch?v=iITomfFclpM
hadebra
juliakwiateczki @wp.pl
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.