Norwegia chce kontrolerów lotów z Polski

Oceń ten artykuł
(0 głosów)
Zarządzająca norweskimi lotniskami i siecią kontroli ruchu powietrznego państwowa spółka Avinor AS przechodzi ostatnio proces restrukturyzacji i modernizacji. Z tego powodu likwiduje się, łączy lub przenosi część ośrodków kontroli naziemnej, co powoduje protesty personelu. Konflikty wywołują przerwy w pracy, groźby strajków, wzrost absencji chorobowej, itp.

Problemy te prowadzić mogą do niebezpiecznych wydarzeń jak to z 7 stycznia br. kiedy z powodu zaniedbań kontroli naziemnej tylko 40 sekund dzieliło od zderzenia w powietrzu dwa samoloty pasażerskie lecące nad Norwegią. Obie maszyny znajdowały się na tej samej wysokości i od zderzenia dzieliła je odległość ok. 8 km. Naziemny ośrodek kontroli ruchu nie powiadomił pilotów obu maszyn o zagrożeniu i na ok. 40 sekund przed katastrofą uratował je dopiero automatyczny system ostrzegania TCAS.

Wydarzenie to potwierdza panującą w Norwegii opinię o coraz groźniejszych zakłóceniach ruchu lotniczego. Dla Norwegii, ze względu na jej rozmiary, kształt i klimat komunikacja lotnicza jest niezwykle ważna.

W tej sytuacji, w celu uniknięcia podobnych problemów, parlamentarna Komisja Transportu i Komunikacji zaproponowała sprywatyzowanie Avinoru, podział go na spółki, a nawet zatrudnienie cudzoziemskiego personelu kontroli lotów.

Trzy tygodnie temu przewodniczący komisji, Per Sandberg, wyraził opinię, że powinno się sprowadzić kontrolerów lotów z Polski, mających doskonałą opinię zawodową.
Jak powiedział, dysponują oni takimi samymi umiejętnościami i mają takie same kompetencje, jak norwescy kontrolerzy. A ponadto chcą pracować.

Na podstawie komunikatu PAP
Czytany 1860 razy
Skomentuj