Dwa lata po wejściu do Unii Europejskiej dziesięciu nowych krajów 1 czerwca 2006, odbyła się w Oslo całodniowa konferencja zorganizowana przez FAFO. Tematem konferencji był rozwój europejskiego oraz norweskiego rynku pracy po 1 maja 2004, dumping socjalny oraz regulacje płac.
Polska znajduje się obecnie w podobnej sytuacji jak Norwegia 100 lat temu i Irlandia 20 lat temu: z naszego kraju emigruje siła robocza, fachowcy i wysoko kwalifikowany personel.
Od momentu wejścia Polski do UE z kraju wyjechało celem podjęcia pracy:
240 000 osób do Anglii, 80 000 do Irlandii, ponad 20 000 do Norwegii i około 6 000 do Szwecji. Chociaż sumy te obejmują również osoby wyjeżdżające na krótko, także poniżej 3 miesięcy, jednakże tendencja jest niepokojąca.
W okresie od 1 maja 2004 do 2005 roku zostało w Skandynawii wydanych 28 933 pierwszorazowych pozwoleń na prace, dłuższych niż 3 miesiące. Z tej sumy 13 701 pozwoleń zostało wydanych w Norwegii, 6 283 w Szwecji, 4 047 w Danii, 3 011 w Finlandii oraz 1 791 w Islandii.
Z podanych liczb wynika jasno, ze regulacje przejściowe, które wprowadziła Norwegia (w przeciwieństwie do Szwecji) nie miały żadnego wpływu na ilość wydanych pozwoleń. To nie restrykcje regulują imigracje zarobkowa, tylko zapotrzebowanie lokalnego rynku pracy. A zapotrzebowanie na pracownika w Norwegii jest ogromne. Norwescy pracodawcy otwarcie przyznają, ze bez pracowników z zagranicy trzeba by zatrzymać budowy czy przenieść produkcję statków w całości za granice.
Czy obawy, które miała Norwegia przed wejściem nowych krajów do UE sprawdziły się?
Absolutnie nie: nie została naruszona stabilizacja norweskiego rynku pracy, nie wzrosło bezrobocie ani zjawisko socjalnego dumpingu.
Wręcz przeciwnie: zagraniczni pracownicy wypełniają wolne miejsca na rynku pracy, przyczyniają się do wolniejszego wzrostu plac w Norwegii, co z kolei skutkuje w minimalnej inflacji i niskim oprocentowaniu pożyczek bankowych.
Podobnie wygląda sytuacja z tzw. turystyka socjalna: żaden z krajów nie zanotował wykorzystywania systemu opieki i świadczeń socjalnych.
Pracownicy przyjeżdżają po to, by pracować i zarabiać, nie aby szukać możliwości otrzymywania świadczeń socjalnych.
Przeciwnie: procent zachorowań wśród napływowej siły roboczej jest o wiele niższy niż wśród pracowników z danego kraju.
Regulacje przejściowe nie przyczyniają się więc do zmniejszenia migracji zarobkowej. W Danii ich konsekwencja jest wzrost nielegalnych sposobów podejmowania pracy w postaci np. zmuszania potencjalnego pracownika do tzw. „self-emplyment”, samozatrudnienia. W ostatnim czasie zaobserwowano ogromny wzrost liczby zarejestrowanych firm jednoosobowych i potencjalny pracownik zostaje podnajęty jako podwykonawca. W ten sposób obchodzi się wymagania posiadania pozwolenia na pracę oraz wymogi dotyczące pełnego etatu pracy i minimalnej płacy. Z podobnym zjawiskiem mamy także do czynienia w Norwegii; niestety, brak jakichkolwiek statystyk na ten temat.
W konferencji wzięli udział m. in:
Maciej Duszczyk, Deputy Director, Office of the Committee for European Integration z Polski.
W bardzo ciekawy sposób zaprezentował punkt widzenia naszego kraju na obecną sytuację. Polska to nie tylko kraj, z którego się wyjeżdża celem podjęcia pracy. Do Polski przyjeżdżają bezrobotni z np. Ukrainy czy Białorusi, w naszym kraju również dyskutuje się zjawisko socjalnego dumpingu, itd.
Pan Maciej Duszczyk również podkreślił brak związku miedzy regulacjami przejściowymi a imigracją zarobkową. Pełne otwarcie rynku pracy zredukowałoby nadużycia, które wynikają z możliwości swobodnego przepływu usług.
Laima Muktupavela z Litwy, dziennikarka i autorka ksiązki o Litwińskich zbieraczach grzybów w Irlandii „The Mushroom Covenant”. Wspaniała historia o doświadczeniach własnych oraz innych osób pracujących w Irlandii.
Sean Murray, Economic Migration Unit Department of Enterprise, Trade and Employment, Ireland. Podzielił się doświadczeniami na temat imigracji zarobkowej w Irlandii oraz tego, jak rząd próbuje chronić napływającą siłę roboczą przed nadużyciami.
W Irlandii została m.in. wydana broszura - w rożnych językach – z praktycznymi wskazówkami co, gdzie i jak:
gdzie się zgłosić po przyjeździe, gdzie składać podanie o karta podatkową, komu i co się należy jako pracownikowi, itd. Przykład godny naśladowania w Norwegii, w której dostęp do informacji dla osób obcojęzycznych jest bardzo ograniczony.
Line Eldring i Jon Horgen Friberg z Fafo, którzy przedstawili najświeższe badania na temat:
„Pracownicy z Europy Wschodniej w norweskich przedsiębiorstwach.”
Jednym z najważniejszych poruszonych zagadnień są badania na temat przepisów dotyczących bezpieczeństwa i higieny pracy. 86% norweskich pracodawców, zatrudniających pracowników z innych krajów zgodnie przyznaje się do potrzeby lepszego przeszkolenia personelu.
W debacie wzięło udział kilka osób, różniących się punktem widzenia na temat m. in. regulacji płac w Norwegii.
Sigrun Vågeng, dyrektor d/s pracy z NHO
Podkreśliła ogromne zapotrzebowanie i uzależnienie Norwegii od zagranicznej siły roboczej. Zadała pytanie: co to jest „norweska pensja”? Wyrażenie to często powtarza się w debatach dotyczących migracji zarobkowej. Jaką pensję należy zapłacić w Norwegii aby uniknąć socjalnego dumpingu? Wprowadzenie minimalnej płacy przyczyniłoby się do rozwiązania tego i wielu innych problemów.
Ellen Stabsud, 1 sekretarz z LO
Zagraniczni pracownicy muszą otrzymać „norweską pensję” niezależnie od innych czynników.
Jan Tore Sanner stortingsrepresentant (H) og nestleder i Høyre
Ważne jest by doprowadzić do wzrostu imigracji zarobkowej w Norwegii. Czy wymóg „norweskiej pensji” nie jest tylko próbą ochrony własnego rynku pracy?
Skonkretyzował swój pogląd zadając następujące pytanie: Czy jest to problem, kiedy polski pracownik pracuje w norweskiej stoczni, zarabiając 50-80% tego, co zarabia jego norweski kolega, ale trzy-cztery razy więcej niż zarobiłby w Polsce?
Dzięki niemu produkcja nadal przebiega w Norwegii, co jest pozytywnym zjawiskiem dla norweskiego rynku pracy. Mamy wiec do czynienia z następująca sytuacja: pracownik przyjeżdża do pracy i jest zadowolony, gdyż wraca ponownie. Norweski pracodawca ma dostęp do brakującej siły roboczej. Statki są nadal budowane w Norwegii, nie zagranica. Czy w tym wypadku wymóg „norweskiej pensji” jest uzasadniony?
Więcej informacji na temat konferencji:
http://www.fafo.no/Oestforum/Kunnskapsbase/Seminarer/oestfor_sem.htm
Autor: Aleksandra F. Eriksen / Polish Connection
www.polishconnection.no

